Gdy o życiu lub śmierci decydują sekundy panika jest złym doradcą. W tym przypadku pilot zachował przytomność umysłu, a jego opanowanie zapobiegło katastrofie. Samolot transportowy należący do polskiej firmy Exin leciał z Helsinek do stolicy Estonii. Na pokładzie wiózł przesyłki firmy kurierskiej DHL.
Patrz też: F-16 stoją i... czekają na pilotów
Maszyna już miała lądować na lotnisku w Tallinie kiedy zaczęły się kłopoty. Podwozie wysunęło się tylko częściowo, a jeden z silników odmówił posłuszeństwa. Istniało poważne zagrożenie, że An-26 roztrzaska się o ziemię. Za sterami siedział doświadczony pilot z Polski, który uratował z opresji 4 rodaków i Holendra.
Samolot zatoczył kółko nad ziemię i wylądował na skutym lodem jeziorze Ulemiste, tuż przy brzegu. Żadnemu z członków załogi nic się nie stało. Pilot i pasażerowie dotarli na ląd saniami, na których przybyli ratownicy. Akcję ściągania transportowego An-26 z jeziora utrudniają zaspy śniegu. Dopiero spychacze i pługi śnieżne utorują drogę dla ekip holowniczych, które przetransportują maszynę na brzeg.