Paweł Dudek oowiedział "Faktowi o tym, że przyjęcie księdza po kolędzie traktuje bardzo poważnie. Dla niego to nie zwyczaj, który można zbyć w biegu. „Oczywiście, że księdza przyjmujemy. Nie wyobrażam sobie innej sytuacji” – mówi wprost gwiazdor disco polo. W jego domu kolęda ma niemal uroczysty charakter i jest okazją do zatrzymania się na chwilę w codziennym pędzie.
Biały obrus, świeczki i woda święcona. Tak wygląda wizyta księdza
Zanim pojawi się duchowny, dom musi być odpowiednio przygotowany. Na stole pojawiają się elementy, bez których Czadoman nie wyobraża sobie kolędy.
Na stole jest biały obrus, zapalone świeczki, krzyż i woda święcona przyniesiona wcześniej z kościoła. To wszystko musi być, to są podstawy – podkreśla.
Te detale mają dla muzyka ogromne znaczenie i – jak sam przyznaje – budują wyjątkową atmosferę wizyty. Gdy ksiądz wchodzi do domu, nie ma miejsca na chaos czy przypadkowość. Najpierw modlitwa i śpiewanie kolędy, a dopiero później rozmowa. Czadoman, który w młodości był ministrantem, zna ten rytuał od podszewki. „Zawsze śpiewa się kolędę, potem ksiądz zaczyna słowami: "pokój temu domowi i jego mieszkańcom". Później przychodzi czas na rozmowę o życiu, dzieciach, szkole i parafii" – opowiada. To właśnie te rozmowy sprawiają, że kolęda w jego domu trwa dłużej niż u większości wiernych.
Zobacz: Czadoman pochwalił się tatuażem. Wybrał motyw z ważnym przekazem. Na poważnie!
Świąteczny klimat aż do kolędy. „Dom robi się cieplejszy”
W domu Czadomana święta nie kończą się wraz z Sylwestrem. Rodzina celowo zostawia dekoracje aż do wizyty duszpasterskiej. Żywa choinka i świąteczne ozdoby mają wprowadzać nastrój, który sprzyja spokojnej rozmowie i refleksji. Strój również nie jest przypadkowy. Muzyk jasno daje do zrozumienia, że w tej sytuacji obowiązuje pewien dress code. – „Nie przyjmujemy księdza w dresach, tylko w odświętnym ubraniu” – mówi stanowczo. Nie chodzi o przesadną elegancję, ale o wyraźny znak szacunku.
Kolacja na koniec wizyty. Ksiądz zostaje nawet dwie godziny
Kolęda w domu Czadomana często kończy się wspólnym posiłkiem. Wszystko dlatego, że muzyk mieszka na końcu wsi:
Zdarza się, że ksiądz kończy u nas cały dzień kolędowania i zostaje na kolacji. Taka wizyta potrafi się wtedy przedłużyć nawet do dwóch godzin
Jeśli kolęda wypada w piątek, na stole nie pojawia się mięso. W rozmowie poruszono tez temat, który co roku budzi ogromne emocje - datku dla księdza. Gwiazdor disco polo nie unika odpowiedzi. – „Tak, u nas zawsze jest” – przyznaje, mówiąc o tak zwanej kopercie.
Zobacz też: Czadoman pod ołtarzem jak prawdziwy stróż w Boże Ciało! Tylko te buty... Gdzie są lakierki?!