Film Kopnęłabym cię, gdybym mogła z jedną szansą na Oscara. Akademia pominęła arcydzieło

2026-03-02 20:01

Obraz w reżyserii Mary Bronstein to pozycja obowiązkowa, którą zachwycają się krytycy i publiczność. Niestety, Amerykańska Akademia Filmowa nie podzieliła tego entuzjazmu. Produkcja powalczy o statuetkę w zaledwie jednej kategorii, choć należał jej się deszcz nagród.

Dlaczego warto obejrzeć film Mary Bronstein? To nie jest zwykła komedia

i

Autor: Best Film/ Materiały prasowe

Gala rozdania Oscarów 2026 zbliża się wielkimi krokami, a media branżowe prześcigają się w typowaniu zwycięzców. Najwięcej uwagi poświęca się rekordowym "Grzesznikom", a także takim tytułom jak "Hamnet", "Jedna bitwa za drugą" czy "Wartość sentymentalna". W tym zgiełku ginie temat wybitnego dramatu "Kopnęłabym cię, gdybym mogła". Produkcja z Rose Byrne otrzymała zaledwie jedną nominację i powalczy o nagrodę w połowie marca. Wiele wskazuje niestety na to, że twórcy wyjadą z ceremonii z pustymi rękami.

Dlaczego warto obejrzeć film Mary Bronstein? To nie jest zwykła komedia

Natalia Nowecka z ESKI zauważa, że choć obraz bywa klasyfikowany jako czarna komedia, w rzeczywistości bliżej mu do kina grozy w wydaniu egzystencjalnym. To poruszający, a momentami wręcz niewygodny w odbiorze dramat, ocierający się o horror. Nie znajdziemy tu jednak duchów czy demonów - źródłem lęku jest tutaj samo życie, a groza ma wymiar psychologiczny.

PRZECZYTAJ TEŻ: Zendaya i Tom Holland wzięli tajemny ślub? Stylista aktorki puścił farbę

Centralną postacią jest Linda, brawurowo zagrana przez Rose Byrne. To psychoterapeutka, której życie prywatne to pasmo udręk: od opieki nad chorym dzieckiem, przez wiecznie nieobecnego męża, aż po konflikt z własnym terapeutą. Mary Bronstein stworzyła duszny klimat, w którym narasta frustracja i beznadzieja. To boleśnie prawdziwy portret matki umęczonej i wyalienowanej, zderzającej się z murem ciągłych oczekiwań i życiowych trudów.

Film skłania do głębokich przemyśleń i zostaje z widzem na długo po seansie. To zasługa zarówno genialnego aktorstwa, jak i świetnej reżyserii oraz precyzyjnego scenariusza. Śmiało można go więc uznać za jeden z najważniejszych i najbardziej wartościowych obrazów tego roku. Niestety, Akademia wolała docenić wtórną "Wartość sentymentalną" czy wyciskającego łzy na siłę "Hamneta", traktując dzieło Bronstein po macoszemu.

Rose Byrne kontra Jessie Buckley. Kto wygra aktorski pojedynek?

Dysproporcje w wyróżnieniach są widoczne gołym okiem. "Wartość sentymentalna" ma szansę na aż 9 statuetek, w tym dla najlepszego filmu. Tymczasem "Kopnęłabym cię, gdybym mogła" wyszarpało tylko jedno wyróżnienie dla Rose Byrne, a prognozy są nieubłagane: Oscar trafi prawdopodobnie do Jessie Buckley za rolę w "Hamnecie". To kreacja bardziej dramatyczna w klasycznym, oscarowym rozumieniu. Wielka szkoda, bo pominięty film zasługiwał na laury również za reżyserię, scenariusz, zdjęcia i jako najlepsza produkcja roku.

PRZECZYTAJ TEŻ: Bridgertonowie 4 sezon. Jeden ruch Netflixa pogrążył produkcję w 4. sezonie

Jak dobrze znasz największe oscarowe hity? Quiz
Pytanie 1 z 7
Pierwsza ceremonia wręczenia Oscarów odbyła się w 1929 roku. Zwyciężył wówczas film…
Największe skandale na Oscarach | To Się kręci #31

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki