W odpowiedzi na śmierć przywódcy Iranu, wojska irańskie wystrzeliły rakiety w kierunku Izraela, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu, Kataru i innych państw regionu, gdzie znajdują się amerykańskie bazy wojskowe. Eksplozje wystraszyły m.in. Polaków przebywających w Dubaju.
Dubaj, miejsce kojarzone z luksusem, bogactwem i wakacjami celebrytów, nagle stał się pułapką. Teheran rozszerzył działania na kolejne państwa regionu, a wśród celów znalazły się Zjednoczone Emiraty Arabskie. Uderzenia objęły Abu Zabi oraz Dubaj – finansową i turystyczną wizytówkę kraju. Według informacji medialnych, uszkodzone zostało lotnisko w Dubaju, a w sieci pojawiły się nagrania eksplozji i kłębiącego się nad miastem dymu.
O swoich doświadczeniach opowiedział reporterom Radia Eska Łukasz z Gorzowa Wielkopolskiego, którzy wraz z rodziną wylądowali w emiracie Ras Al Khaimah, 100 km od stolicy ZEA:
To jeden z bezpieczniejszych regionów w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Tutaj też uciekają ludzie z Dubaju. No, co prawda słychać dosyć często przeloty myśliwców wojskowych, słychać hałas, pojawił się helikopter nad hotelem, ale jest w miarę bezpiecznie. Myślę, że patrolują niebo dla naszego bezpieczeństwa. No, poza tym pojawiły się dzisiaj dwa małe incydenty, dwa wybuchy było słychać. Jeden z nich to był prawdopodobnie dron, który wybuchł 10 kilometrów od nas. Poza tym rząd Zjednoczonych Emiratów stara się dbać o turystów, hotel również. Czekamy na informacje rządu polskiego, czekamy na zorganizowanie transportu powrotnego turystów do Polski. Jest ich dosyć sporo tutaj i wszyscy na to liczymy – relacjonuje turysta.
W tej chwili polscy turyści nie opuszczają hotelu i pozostają w oczekiwaniu na komunikaty władz oraz organizację transportu powrotnego do kraju. W Dubaju sytuacja pokazuje, jak nagle i dramatycznie może zmienić się pozornie bezpieczna przestrzeń, gdy napięcia na Bliskim Wschodzie eskalują.