W kwietniu 2024 roku stołeczni policjanci otrzymali zgłoszenie o zabójstwie w kamienicy przy ulicy Grzybowskiej. Na miejscu odkryli nie jedno, a aż cztery ciała. Budynek był opuszczony i zamieszkiwany przez osoby w kryzysie bezdomności, co utrudniało identyfikację ofiar i ustalenie przebiegu wydarzeń.
Śledztwo wykazało, że do zabójstw doszło na tle konfliktów i spożywania alkoholu. Ofiary były brutalnie bite i okaleczane. Jednemu z mężczyzn odcięto dłonie, a ciała ukrywano na poddaszu kamienicy. Sprawcy zacierali ślady, utrudniając pracę śledczym.
Rusza proces oskarżonych o zabójstwa w kamienicy przy Grzybowskiej
Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, proces oskarżonych rozpoczął się 2 marca. Na ławie oskarżonych zasiedli Andrij S. z Ukrainy i Ion B. z Mołdawii.
Prokuratura oskarżyła Andriija S. o zabójstwo dwóch mężczyzn: Romana Z., którego miał zabić tasakiem, zadając mu 40 ciosów i odcinając dłonie, oraz Bartosza P., którego miał pobić na śmierć.
− Siedzieliśmy razem w jednym z mieszkań i zaczęliśmy się kłócić o różne rzeczy. Nie wytrzymałem i zacząłem go bić. Zadawałem mu dużo ciosów nogą i nie tylko. On tak leżał, a ja wyszedłem i poszedłem palić. Potem wróciłem do pokoju, wziąłem jego telefon, włączyłem głośno muzykę i poszedłem spać. Rano obudziłem się i znalazłem go we krwi. Tego dnia zostałem zatrzymany − mówił śledczym. Ion B. został oskarżony o współudział w zabójstwie Romana Z.
Andrij S. przyznał się do zabójstwa Romana Z., ale odmówił składania wyjaśnień. W zeznaniach złożonych w prokuraturze przyznał, że był zazdrosny o Romana Z., który spędzał czas z jego partnerką. − W końcu nie wytrzymałem − zeznał Ukrainiec, opisując, jak wziął tasak i zaczął zadawać ciosy.
Ion B. nie przyznał się do zarzutów, ale przyznał, że pomagał Andrijowi S. w przeniesieniu zwłok Romana Z. Zaprzeczył jednak, że miał zabić mężczyznę nożem.
Wszyscy oskarżeni przebywają w areszcie. Prokuratura nadal prowadzi śledztwo przeciwko mężczyźnie podejrzanemu o dokonanie trzeciego zabójstwa oraz przeciwko ośmiu osobom, które nie poinformowały służb o tym, że w pustostanie doszło do kilku zabójstw.
Źródło: „Super Express”, „Gazeta Wyborcza”