Katastrofa śmigłowca strażackiego. Dwie osoby na pokładzie maszyny

Tragiczny wypadek z udziałem ciężkiego śmigłowca gaśniczego przerwał akcję walki z żywiołem. Maszyna spadła na ziemię podczas działań prowadzonych w rejonie ogromnego pożaru lasu. Los dwóch osób znajdujących się na pokładzie wciąż pozostaje nieznany.

Sylwetka rozbitego śmigłowca na tle wielkiego ognia i dymu. O katastrofie w Utah przeczytasz na SE.
Autor: Zef Art/ Shutterstock

Katastrofa maszyny podczas akcji gaśniczej

Do dramatu doszło w amerykańskim stanie Utah, w okolicy miasteczka Richfield. Jak przekazała amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa, śmigłowiec Sikorsky S‑64 rozbił się w piątek około godziny 10.00 czasu lokalnego. To potężna maszyna, zdolna do transportowania ogromnych ilości wody, wykorzystywana przy gaszeniu wielkoobszarowych pożarów.

Na pokładzie znajdowały się dwie osoby. Służby nie potwierdziły, czy przeżyły katastrofę.

Akcja ratunkowa w pobliżu pożaru Widemouth‑2

Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu poinformowała, że wszczęła dochodzenie w sprawie wypadku. Z kolei Służba Leśna Stanów Zjednoczonych przekazała, że ekipy ratunkowe zostały wezwane do zdarzenia w pobliżu pożaru Widemouth‑2 w Lesie Narodowym Fishlake.

Według informacji dziennika „Salt Lake Tribune”, śmigłowiec brał udział w akcji gaśniczej, wspierając strażaków walczących z szybko rozprzestrzeniającym się ogniem.

Śledczy badają przyczyny tragedii

Na razie nie wiadomo, co doprowadziło do katastrofy. NTSB ograniczyła się do krótkiego komunikatu w mediach społecznościowych, potwierdzając rozpoczęcie dochodzenia. Służby podkreślają, że sytuację komplikuje trudny teren oraz bliskość ogromnego pożaru, który wciąż wymaga intensywnych działań gaśniczych.

Sonda
Widziałeś/aś kiedyś strażaków w akcji?
Straciłem ukochaną w pożarze

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki