Smoleńsk: Radar na lotnisku był zepsuty! Kontrolerzy podawali pilotom błędne dane?!

2010-08-03 12:56

Wszystko wskazuje na to, że nastąpił przełom w rosyjskim śledztwie ws. katastrofy prezydenckiego tupolewa. Podczas testowego lotu nad wojskowym lotniskiem w Smoleńsku Rosjanie ustalili, że radar pokazywał błędne dane. Nasi wschodni sąsiedzi nie chcą jednak oddać Polakom raportu z tego badania.

Czyżby zbliżał się wielkimi krokami finał ustalania przyczyn smoleńskiej tragedii? Gdyby rosyjscy śledczy przekazywali Polakom wszystkie dokumenty o jakie poproszą, być może krajowi prokuratorzy byliby w stanie rozwikłać tajemnicę katastrofy. Śledztwo tkwi w miejscu, bo Rosjanie awanturują się i nie chcą współpracować.

Podczas testowego lotu nad lotniskiem w Smoleńsku rosyjscy prokurtorzy odkryli, że radar był popsuty. Określał wysokość lądującego samolotu z dokładnością tylko do 300 metrów. Kontrolerzy mogli więc podawać załodze Tu-154M błędne dane.

„Fakt” napisał, że tak sensacyjne informacje ujawnił Edmund Klich (67 l.), akredytowany w Moskwie przy komitecie badającym przyczyny katastrofy tupolewa. Mało tego. Rosjanie mają już raport z badania, ale polskim śledczym nie chcą go oddać. Wysłał już  protest w tej sprawie.

Klich zdradził „Gazecie Wyborczej”, że Rosjanie pokazali mu tylko raport w tej sprawie i to dopiero po wielkiej kłótni. „Fakt” ustalił zaś, że dokumentów Moskwa nie przekazała naszym prokuratorom do dziś.

O kluczowe dla śledztwa materiały nie mogą się też wciąż doprosić prokuratorzy, m.in. te zawierające dane o stanie lotniska, radarów i radiolatarni. – Na pięć wniosków o pomoc prawną, czyli przesłanie dokumentów, strona rosyjska zrealizowała pół jednego – mówi tabloidowi mecenas Rafał Rogalski, pełnomocnik rodzin ofiar katastrofy.

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE