- 40 lat temu, 26 kwietnia 1986 roku, doszło do tragicznego wybuchu w elektrowni atomowej w Czarnobylu.
- Katastrofa była wynikiem eksperymentu zasilania elektrowni, podczas którego operatorzy podjęli błędne decyzje.
- Wybuch spowodował śmierć 31 osób, a około 600 tysięcy ludzi na całym świecie ucierpiało z powodu promieniowania.
- Jakie długoterminowe skutki miała ta katastrofa i co wydarzyło się w mieście-widmie Prypeci?
40 lat temu, 26 kwietnia 1986 roku doszło do wybuchu w elektrowni atomowej w Czarnobylu, zbudowanej na przełomie lat 70. i 80. około 100 km od Kijowa, blisko granicy z Białorusią. Dramat rozegrał się podczas przeprowadzania próby zasilania elektrowni prądem wytworzonym przez wirnik turbogeneratora, który przed wyhamowaniem obraca się z powodu inercji. Jak szczegółowo przypomina PAP, test zakładał stopniowe obniżenie mocy reaktora o około dwie trzecie w stosunku do mocy, z którą normalnie pracował. Następnie miał zostać odcięty dopływ wody do turbin. Wtedy operatorzy bloku mieli obserwować, czy energia generowana przez obracające się siłą rozpędu turbiny wystarczy, aby podtrzymać zasilanie pomp do czasu, aż rozpędzą się silniki Diesla.
Eksperyment, który skończył się tragicznie
Dzień przed katastrofą moc reaktora została obniżona o połowę, do około 1600 MW, przez opuszczenie części prętów kontrolnych, wykonanych z pochłaniającego neutrony węgliku boru. Następna część testu odbyła się w nocy - operatorzy rozpoczęli dalsze obniżanie mocy reaktora, która miała w trakcie testu wynosić około 700-1000 MW. Okazało się jednak, że moc spadła o wiele bardziej i wyniosła 30-40 MW. Ten efekt wywołało tzw. zatrucie ksenonowe.
W tej sytuacji operatorzy zdecydowali się podnieść znaczną część prętów sterujących, aby z powrotem podwyższyć moc reaktora. I to właśnie ta decyzja, zdaniem ekspertów, najbardziej przyczyniła się do katastrofy. Operatorzy wyciągnęli z rdzenia więcej prętów, niż to było zalecane. Eksperyment rozpoczął się o godz. 1.23. Po odłączeniu dopływu pary do pomp moc reaktora zaczęła rosnąć. Procesu tego nie przerwało wykonane czterdzieści sekund później awaryjne opuszczenie prętów sterujących. Moc wzrosła bardzo gwałtownie. W ciągu następnych kilku sekund kilkadziesiąt razy przekroczyła pełną moc reaktora. Nastąpiła eksplozja. Ogień z reaktora sięgał wysokości 170 metrów. Ze zniszczonego wybuchem budynku wystrzeliły w powietrze rozgrzane fragmenty rdzenia, zawierające paliwo jądrowe, wybuchły więc pożary, zagrażające sąsiednim budynkom.
Ucierpiało 600 tys. osób na całym świecie
Jak przypomina PAP, z powodu odniesionych ran oraz w wyniku napromieniowania zginęło i zmarło w następnych dniach 31 osób. Byli to obecni na miejscu pracownicy elektrowni oraz strażacy, próbujący zapobiec rozprzestrzenianiu się pożaru. Około tysiąca osób, głównie ratowników i pracowników elektrowni otrzymało duże dawki promieniowania, co mogło przyczynić się do poważnych chorób. Według niektórych badań skutki katastrofy dotknęły na całym świecie około 600 tys. ludzi. Liczbę zgonów z powodu nowotworów, jakie rozwinęły się u osób silnie napromieniowanych, oszacowano zaś na około 4 tys.
Miastem, położonym najbliżej reaktora, była Prypeć, w której mieszkali pracownicy elektrowni i ich rodziny. Ewakuowano ich dopiero dobę po wybuchu. Poniżej zobaczycie mało znane zdjęcia z Prypeci - miasta-widma.