Spis treści
Epidemia wirusa ebola w Afryce potrwa jeszcze rok. Czerwony Krzyż alarmuje
Wschodnie prowincje Demokratycznej Republiki Konga wciąż zmagają się z epidemią eboli. Przedstawiciele Międzynarodowego Ruchu Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca przewidują, że taka sytuacja może potrwać się przez najbliższy rok. Kongijski resort zdrowia przedstawił raport z 11 czerwca, który mówi o 676 zainfekowanych obywatelach i 136 ofiarach śmiertelnych. Kryzys rozpoczął się w połowie maja. To siedemnaste już uderzenie choroby od momentu jej zidentyfikowania w 1976 roku. Niepokój budzi fakt, że powrót zarazy nastąpił raptem sześć miesięcy po zakończeniu wcześniejszej fali, wygaszonej u schyłku 2025 roku. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że wirus patogen pokonał granice państwowe i rozprzestrzenia się w Ugandzie.
Tysiące ofiar śmiertelnych patogenu. Czerwony Krzyż o walce z ebolą
Ebola należy do najbardziej niebezpiecznych chorób zakaźnych na świecie. Ludzie zarażają się przez bezpośrednią styczność z krwią, płynami ustrojowymi czy odchodami nosicieli, infekcja bardzo często kończy się zgonem pacjenta. Przez ostatnich 50 lat choroba zabiła w Afryce przeszło 15 tysięcy mieszkańców. Najgorsza była fala zachorowań w Demokratycznej Republice Konga między 2018 a 2020 rokiem, wtedy życie straciło blisko 2,3 tysiąca ludzi. Przedstawiciele Czerwonego Krzyża podkreślają konieczność przygotowania personelu medycznego na wielomiesięczną walkę. Skuteczna pomoc napotyka na potężne przeszkody w strefach kontrolowanych przez uzbrojone bojówki. Obecnie nie ma zbyt dużych nadziei na szybkie rozwiązanie problemu, a organizacje humanitarne spodziewają się nadejścia najtrudniejszego etapu narastającego kryzysu.