Lekarze z warszawskiego szpitala przy ul. Szaserów po prawie dwóch miesiącach leczenia przywrócili im sprawność. - Kobiety, które wymagały intensywnego leczenia chirurgicznego, czują się już dobrze - poinformował płk Wojciech Hytroś z Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych. Afganki przyleciały do Polski, bo zgodnie z miejscową tradycją wojsko musiało zrekompensować straty rodzinom poszkodowanych. W ramach zadośćuczynienia bliskim zabitych i rannych wypłacono odszkodowanie, otrzymali także owce, barany i mąkę.
Do tragicznego zdarzenia doszło 16 sierpnia. Polscy żołnierze otworzyli wtedy ogień w kierunku afgańskiej wioski. Według prokuratury atak był nieuzasadniony. Doszło do niego kilka godzin po ataku na polski patrol, a w osadzie nie było talibańskich bojowników. W wyniku ostrzału zginęło sześcioro Afgańczyków, a dwie kolejne osoby zmarły od ran. Wśród poszkodowanych były dzieci i kobiety. Prokuratura postawiła zarzuty siedmiu żołnierzom. Sześciu z nich grozi dożywocie, a siódmemu 25 lat więzienia.