Weterynarze byli przekonani, że Norę czekają męczarnie, bo paraliż kręgosłupa i kończyn z każdym dniem będzie osłabiał jej organizm. Załamana właścicielka dowiedziała się z "Super Expressu", że jedynym ratunkiem dla Nory może być wizyta u bioenergoterapeuty zwierząt.
- Nigdy nie wierzyłam w uzdrowicieli. Przełamałam się, bo nie mogłam się pogodzić z myślą, że Nora może nie przeżyć. Cóż bym bez niej zrobiła - pani Mirosława z trudem powstrzymuje łzy.
Choć psinka zawsze nerwowo reagowała na obcych, to na widok bioenergoterapeutki Jagi Rey radośnie zamerdała ogonkiem. Na efekty zabiegów nie trzeba było długo czekać.
Pani Jaga pogłaskała Norę po grzbiecie i zaraz potem schorowana suczka podniosła łebek.
Bioenergoterapeutka zbliżyła do psiny dłonie i zamaszystymi ruchami krążyła wokół jej ciała. - To był pierwszy etap zabiegu, w którym oczyszczałam aurę Nory. W miejscach dotkniętych schorzeniem widziałam bowiem ciemne plamy - wyjaśnia pani Jaga. Gdy pole energetyczne otaczające Norę było już oczyszczone, uzdrowicielka skupiła się na przekazywaniu zwierzakowi energii, która wzmacnia mechanizmy obronne organizmu. Stan zdrowia suczki poprawił się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wycieńczona chorobą Nora podniosła się i pierwsze kroki skierowała do ukochanej pani.