Choć Rumunia jest cywilizowanym krajem i członkiem Unii Europejskiej, jej mieszkańcy zachowują się jak barbarzyńcy. Po co przebierają się w kosmate stroje i rzucają sobie do gardeł? Bo tak po rumuńsku wypędza się z narodu złe duchy. Porządni obywatele w przedziwnych strojach biczują się nawzajem. Krew się leje obficie, a lekarze ortopedzi mają ręce pełne roboty. Rumuni kultywują tę dziką tradycję mimo zakazów.
Władze zabroniły im tego z powodu dziesiątek rannych, którzy trafiali corocznie do szpitali w wyniku pobicia. W tym roku mieszkańcy Ruginoasy (400 km na północ od Bukaresztu) znowu wyszli na ulice swojego miasteczka, a ich "zabawy" jak zwykle skończyły się konfrontacją z policją.