Makabryczne odkrycie pod Rzeszowem. Śledczy badają pochodzenie zakopanych płodów
Informacja o wstrząsającym odkryciu w Lutoryżu pod Rzeszowem szybko obiegła całą Polskę. W środę, 10 czerwca, na prywatnej posesji odnaleziono zakopane ludzkie płody oraz odpady medyczne. W związku ze sprawą śledczy zatrzymali 57-letnią lekarkę Magdalenę H., która w przeszłości była właścicielką tego terenu.
Jak ustalili dziennikarze Radia ESKA, część odnalezionych szczątków zachowała się w bardzo dobrym stanie. Makabryczne znalezisko wyszło na jaw podczas prac prowadzonych przez obecnych właścicieli nieruchomości. Pierwszego odkrycia dokonał operator koparki wykonujący wykop pod wylewkę tarasu. Po natrafieniu na ludzkie szczątki właściciele natychmiast powiadomili służby.
Z ustaleń śledczych wynika, że podejrzana tłumaczyła, iż wynosiła nienarodzone dzieci z placówki medycznej w celu prowadzenia badań. Prokuratura analizuje obecnie wszystkie możliwe scenariusze i nie wyklucza żadnej z wersji wydarzeń.
Czy lekarka specjalizująca się w patomorfologii mogła przeprowadzać w swoim gabinecie nielegalne aborcje?
- Nie mamy żadnych dowodów, które na chwilę obecną mogłyby potwierdzać taką wersję. Nie jest to wersja wykluczona. Przyjętych jest kilka wersji, żadna na chwilę obecną nie została wyeliminowana. Nie ukrywam, że kluczowym dla nas będzie wykonanie czynności procesowych z podejrzaną – mówi prokurator Krzysztof Ciechanowski, rzecznik prokuratury okręgowej w Rzeszowie.
Śledczy wciąż przeszukują teren. Liczba odnalezionych płodów może wzrosnąć
Dotychczas na terenie posesji odnaleziono 32 ludzkie płody. Prace prowadzone przez śledczych nadal trwają i niewykluczone, że zakończą się dopiero na początku przyszłego tygodnia. Oprócz szczątków zabezpieczono również znaczną ilość odpadów medycznych, w tym płytki mikroskopowe oraz fragmenty dokumentacji medycznej. Wszystkie znalezione przedmioty zostaną poddane szczegółowym badaniom.
- Nie mamy żadnych informacji, które mogłyby potwierdzać fakt, że te odpady medyczne czy inne przedmioty mogły być zakopywane na innej posesji – dodał prokurator Ciechanowski.
W działaniach uczestniczył biegły wyposażony w georadar, który sprawdzał także okoliczne działki. Na miejscu pracował również policyjny pies specjalizujący się w odnajdywaniu ludzkich zwłok. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że szczątki oraz odpady medyczne były zakopywane w różnych częściach posesji i na różnych głębokościach, sięgających od 1,2 do 1,6 metra.
Ze względu na powierzchnię działki, liczącą około pięciu arów, czynności prowadzone od środy, 10 czerwca, są czasochłonne. Prokuratura nie wyklucza, że w trakcie dalszych prac odnalezione zostaną kolejne ludzkie płody.
- Pies wskazywał te kolejne płody, które zostały w dniu wczorajszym ujawnione. Nie podjął jednak żadnych czynności na sąsiednich posesjach, więc najprawdopodobniej są one czyste – przyznaje prokurator.
Biegli ustalą wiek szczątków. Co dalej z zatrzymaną lekarką?
Jednym z kluczowych elementów śledztwa będzie ustalenie, sprzed ilu lat pochodzą odnalezione ludzkie płody. Szczątki zostały zabezpieczone i przewiezione do prosektorium, gdzie zostaną poddane szczegółowym badaniom. Biegły ma określić zarówno ich wiek, jak i czas, przez jaki znajdowały się w ziemi na terenie posesji. Śledczy sprawdzają również, czy lekarka działała samodzielnie, czy mogła mieć współpracowników.
Pojawia się także pytanie o dalsze losy zatrzymanej patomorfolog. Dalsze działania wobec kobiety zależą m.in. od oceny jej stanu zdrowia, gdyż zatrzymana trafiła do szpitala. Jak tłumaczy prokurator, jeśli lekarz uzna, że może uczestniczyć w czynnościach procesowych, zostanie przewieziona do prokuratury, gdzie usłyszy zarzuty i może zostać przesłuchana.
Gdy transport nie jest możliwy, ale stan zdrowia pozwala na przeprowadzenie czynności, prokurator może ogłosić zarzuty i przesłuchać podejrzaną w szpitalu. Jeśli natomiast zdrowie uniemożliwia jakiekolwiek działania procesowe, sąd może zastosować tymczasowy areszt jeszcze przed ich przeprowadzeniem, a czynności zostaną wykonane później.
Śledczy szykują zarzuty. Sprawdzają, czy lekarka działała sama
W tej sprawie planowane są dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy znieważenia zwłok lub prochów ludzkich (art. 262 k.k.), za co grozi do 2 lat więzienia. Drugi związany jest z nielegalnym postępowaniem z odpadami (art. 183 k.k.) i może skutkować karą nawet do 12 lat pozbawienia wolności.
- To śledztwo jest na bardzo wczesnym początkowym etapie. Jeszcze bardzo dużo pracy przed nami. To czy kobieta działała sama czy ktoś jej pomagał jest również przedmiotem ustalań. Cały czas trwają czynności, są przesłuchiwane kolejne osoby, aby zebrać jak największy obraz całego zdarzenia – komentuje prok. Ciechanowski.
Zatrzymana przez służby kobieta była zatrudniona w jednym z rzeszowskich szpitali, dokąd regularnie dojeżdżała ze swojego miejsca zamieszkania w Zamościu. Z uwagi na ten fakt funkcjonariusze prowadzący śledztwo zakładają, że nielegalny proceder mógł obejmować także inne lokalizacje.