Sobotnie zakupy minister Fotygi pod ochroną BOR-u zakończyły się sukcesem! Kupiła krem - multiperfekcyjną pielęgnację przeciwstarzeniową firmy Dior za 525 zł.
Sobota. Kilka minut po godz. 10. Pod gdański dom minister Fotygi podjeżdża rządowa limuzyna. Po chwili z bramy wychodzi ubrana w elegancki płaszcz szefowa Kancelarii Prezydenta. Drzwi od samochodu otwiera jej nie kto inny, tylko ochroniarz BOR. Można ruszać w trasę...
Kiosk, perfumeria i stomatolog
Pierwszy przystanek to kiosk z gazetami. Fotyga kupuje kilka czasopism i zabiera je do samochodu. Nie ma to jak poranny przegląd prasy na tylnym siedzeniu wygodnej limuzyny.
Przystanek następny - centrum handlowe w Gdańsku. Minister w towarzystwie funkcjonariusza BOR rusza na zakupy. Na dłużej zatrzymuje się tylko w jednym miejscu - w perfumerii Sephora. Ogląda, przebiera, by w końcu wybrać krem pielęgnacyjny do twarzy. Zadowolona z zakupu wraca do rządowej limuzyny. Ostatni etap to gabinet stomatologiczny w Gdańsku. Do drzwi urzędniczkę odprowadza osobisty ochroniarz BOR. Tam Fotyga spędza ponad pół godziny i rusza wypasioną furą z powrotem do domu.
Na narty też z ochroną BOR
To nie pierwsze tak skandaliczne nadużycie przywilejów do celów prywatnych. Przypomnijmy, w noworocznym wydaniu "Super Expressu" ujawniliśmy, że Anna Fotyga i jej mąż Ryszard spędzili kilkudniowy urlop w Krynicy pod ochroną BOR. Niemal na każdym kroku towarzyszyło im dwóch uzbrojonych po zęby funkcjonariuszy, którzy zachowywali się jak tragarze pary. Pakowali bagaże i narty, wozili od stoku do stoku. Pytana o ocenę swojego zachowania, Fotyga - poprzez swoją asystentkę - odmówiła komentarza.
Jak obliczyliśmy, amortyzacja samochodu, koszty noclegu dla BOR-owców, ich wynagrodzenia oraz kurs na trasie Warszawa - Krynica - Warszawa to wydatek około 1200 zł. Trasę z Warszawy do Gdańska i z powrotem, a także jazdę po mieście wyceniamy na ok. 800 złotych. W sumie pani Fotyga powinna już zwrócić 2 tys. zł.
Zły obyczaj pani minister
Z formalnego punktu widzenia niby wszystko jest w porządku. Fotydze przysługuje bowiem ochrona 24 godziny na dobę. Ale inni urzędnicy potrafią z niej korzystać oszczędniej. Przykładem jest choćby wicepremier Waldemar Pawlak (48 l., PSL). Polityk korzysta ze służbowego samochodu rzadko i tylko do służbowych celów. W weekend porusza się autem prywatnym. Politycy z jego partii nie kryją oburzenia zachowaniem minister Fotygi. - Na litość boską, co musi mieć na sumieniu pani Fotyga, że boi się jechać na zakupy prywatnym samochodem. To już gruba przesada, żeby korzystać w takich przypadkach z ochrony BOR! - zastanawia się Eugeniusz Kłopotek (55 l., PSL).