Kołobrzeg żyje w strachu!

2007-11-11 21:07

Na ulicach wybuchają bomby i świszczą kule. Rozpalone do czerwoności odłamki tną rześkie uzdrowiskowe powietrze. Nadmorski kurort Kołobrzeg zmienił się w gangsterskie pole bitwy.

Zamach goni zamach, a mieszkańcy są przerażeni. W Kołobrzegu na ulicach miasta rządzi terror. W trzy dni doszło tam do trzech zamachów. Czy to już koniec? - pytają przerażeni mieszkańcy.

Granat pod mercedesem

Zbigniew K. (59 l.) do swojego mercedesa kombi wsiadał w piątek rano. Nie wiedział, że pod podwoziem pojazdu czeka na niego pozbawiony zawleczki granat obronny F1. Jego zapalnik zabezpieczony był cegłą. Kiedy samochód ruszył uruchamiając zapalnik, kierowcy miało zostać zaledwie 3,2 sekundy życia. Zamachowiec jednak nie docenił solidnego podwozia mercedesa.

- Tak ostro walnęło, że mało mi jaj nie urwało, patrzę, a tu ogień między nogami. Dobrze, że przeżyłem kiedyś wybuch na stacji benzynowej, to wiedziałem, jak się zachować. Gaśnicą udało mi się ugasić pożar - powiedział nam Zbigniew K.

Grad odłamków, które bluznęły spod samochodu wybiły szyby w odległych o kilkadziesiąt metrów samochodach. Świadkiem wybuchu była żona mężczyzny. Nieznany dotąd jest motyw zamachu, niewykluczone, że zamachowiec pomylił ofiarę z kimś innym. Zbigniew K. w kołobrzeskim półświatku nie zdołał się dorobić żadnego przydomka. To emerytowany wojskowy i były hodowca owiec. - Nie mamy pojęcia, kto mógł nam zrobić coś takiego - mówi żona mężczyzny.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki