Samorządowcy chcą luksusu

2008-12-12 3:00

trzy samochody osobowe, jeden bogato wyposażony 8-osobowy VAN, nowiutkie meble biurowe i kuchenne - słowem marszałek chce wydać 450 tys. zł na zbytki

Koniec roku, więc urzędnicy wydają pieniądze jak szaleni! Nowe samochody, nowe meble... A tymczasem zwykli mieszkańcy stolicy z trudem wiążą koniec z końcem, a na dodatek są nękani podwyżkami czynszów.

Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego zamawia nowe meble. Nie tylko biurowe, ale też... kuchenne! Przecież urzędnicy nie będą jedli w byle jakich warunkach. W końcu kuchnia tak ważnego urzędu to nie skromnie urządzona kuchnia szpitalna na przykład. Swoje biura urzędnicy wyposażą w cztery duże szafy, dziesięć mniejszych, a także w nowe biurka, krzesła i fotele. W kuchni znajdą się nowe szafki zlewozmywakowe i wiszące z suszarkami. Te meble będą nas kosztować 72 tys. zł!

Urząd wzbogaci się też o nowiutki samochód typu VAN i trzy samochody osobowe. Taki VAN może kosztować nawet ponad 130 tys. zł! W jego wyposażenie wchodzą między innymi czujniki parkowania, ABS oraz tempomat, czyli urządzenie, które ustawia samochód na konkretną prędkość i cały czas ją utrzymuje. W dodatku urzędniczy samochód musi mieć wielofunkcyjną skórzaną kierownicę! Zadaliśmy pytanie, po co marszałkowi takie zbytki. Niestety, odpowiedzi nie dostaliśmy. Nowe samochody zamawiają także poszczególne dzielnice: Targówek, Praga-Północ i Ursus. Jeden taki samochód, skoda, którą kupiła dzielnica Praga-Północ, kosztuje prawie 73 tys. zł!

Mistrzem w wydawaniu publicznych pieniędzy jest jednak Zakład Gospodarowania Nieruchomościami w Dzielnicy Śródmieście.

Urzędnicy z Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami nie tylko kupują nowe meble do swoich trzech biur za bagatela 90 tys. zł, ale sprawili sobie również dwa nowe samochody. I to nie byle jakie! Będą to dwie toyoty za 177 tys. zł! Przeciętny Polak nawet nie marzy o takim aucie.

- Wcześniej użytkowane samochody charakteryzowały się wysoką awaryjnością i zostały sprzedane. Koszty ich napraw w roku 2007 w stosunku do roku 2006 wzrosły trzykrotnie - tłumaczy zakup nowych aut rzecznik ZGN Rafał Chromiński. - Musieliśmy kupić nowe. Wartość samochodów według wycen inwestorskich wynosiła 190 tys. zł, a te kosztowały 176 tys. zł, więc nawet odnotowaliśmy oszczędności - ponad 13 tys. - broni się.

Tego podejścia nie rozumie pan Janusz Tomaszewski (69 l.), emeryt, który od 1945 r. mieszka w komunalnej kamienicy przy ul. Poznańskiej.

- Są ważniejsze cele na wydanie pieniędzy - ubolewa mężczyzna. - Nasza kamienica jest w fatalnym stanie, wszystko się sypie. Okna u mnie w domu są przedwojenne, a ostatni remont był w latach 70. Jak rura przeciekała, to też tylko jeden kawałek wymienili - dodaje zdenerwowany. Za swoje zrujnowane 46-metrowe mieszkanie płaci ok. 400 zł czynszu. Dostał właśnie podwyżkę o 200 zł.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki