Spłonął żywcem

2008-01-15 1:48

Wczoraj około godziny 7 rano w jednym ze skrzydeł drewnianego domu przy ulicy Białołęckiej wybuchł pożar. Jadący do pracy policjanci, widząc wydobywający się dym z okna, zaalarmowali strażaków i sami ruszyli na ratunek.

Mimo tak szybkiej reakcji na miejscu po zakończeniu akcji gaśniczej znaleziono na wpół zwęglone zwłoki mężczyzny. Właściciel domu przyznał, że może to być jego kolega, 44-letni Krzysztof Z., któremu podnajmował tę część budynku. Ale ciało było już tak zniekształcone, że nie można tego powiedzieć na pewno.

- Na potwierdzenie musimy poczekać do wyników sekcji zwłok - powiedziała nam Monika Brodowska z Komendy Rejonowej Policji na Białołęce. - Również przyczyny pożaru pozostają dla nas tajemnicą - dodała.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki