Załatwiał broń dla mafii

2007-11-15 20:13

Groźni bandyci z gangów pruszkowskiego i mokotowskiego za łapówki dostawali w Komendzie Stołecznej pozwolenia na broń.

W ten sposób legalne spluwy mieli m.in. Artur N. ps. Niuniek oraz rozpracowywany przez CBŚ skarbnik "Pruszkowa" Janusz G. ps. Graf. W korumpowaniu policjantów pomagał bandytom major Jerzy K. z warszawskiej Legii. "Super Expressowi" udało się dotrzeć do akt sprawy prowadzonej przez Prokuraturę Okręgową w Ostrołęce. Świadkowie koronni Jarosław S. ps. Masa i Tomasz L. ps. Chińczyk ujawnili kulisy przestępczego procederu.

Major załatwił broń "Masie"

Wszystko działo się w latach, gdy za stołeczny garnizon odpowiadali generałowie Antoni Kowalczyk i Ryszard Siewierski. Skorumpowanych policjantów prokuratura szuka wśród byłych i obecnych pracowników wydziału postępowań administracyjnych.

To właśnie tam wydawano pozwolenia na broń. - Cały czas szukamy dowodów na korupcję wśród funkcjonariuszy Komendy Stołecznej - mówi prokurator Anna Drewnowska z Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce.

Major Jerzy K. już w połowie lat 90. miał pomóc załatwić pozwolenie na broń najsłynniejszemu obecnie świadkowi koronnemu w Polsce, wówczas gangsterowi z grupy pruszkowskiej, Jarosławowi S. ps. Masa. Z pośrednictwa szefa klubu strzeleckiego Legia Warszawa skorzystał też przyjaciel "Masy" z gangu Wojciech K. ps. Kiełbasa. Sprawa ta jednak już się przedawniła.

Majora pogrążył obecnie inny świadek koronny. Tomasz L. ps. Chińczyk vel Petarda przyznał się, że był pośrednikiem pomiędzy Jerzym K. a gangsterami i biznesmenami związanymi z warszawskim półświatkiem, przede wszystkim z grupą mokotowską. "Chińczyk" wiedział doskonale, że Jerzy K. ma znakomite układy z szefostwem warszawskiej policji.

Oprócz "Chińczyka" majora pogrążyli też dwaj biznesmeni, którzy "pękli" w śledztwie i przyznali się do załatwienia sobie za łapówkę pozwolenia na broń.

Mafia strzelała dla sportu

Gangsterzy i biznesmeni - prokuratura udokumentowała dziewięć takich przypadków - wręczali zazwyczaj łapówkę w wysokości 1500 dolarów. Kasa trafiała do majora, który uruchamiał dzięki swoim znajomościom w Komendzie Stołecznej procedurę uzyskania dla swoich klientów pozwolenia na brońÉ sportową. Nie podlegali oni wówczas surowym rygorom związanym z otrzymaniem broni osobistej.

Gangsterzy zapisywali się do klubu strzeleckiego. Tam fałszowano im historię udziału w zawodach i treningach. To uzasadniało wystąpienie o pozwolenie na posiadanie broni.

Łapówki od gangsterów

Łapówka przekazywana przez Jerzego K. funkcjonariuszom z Komendy Stołecznej sprawiała, że w czasie sprawdzania w policyjnych bazach danych przymykali oni oczy na informacje o gangsterskich korzeniach adeptów strzelectwa sportowego oraz pomagali w zdaniu egzaminu np. fałszując dokumenty.

Dzięki temu pozwolenie załatwił sobie Artur N. ps. Niuniek, gangster z grupy mokotowskiej, za którym później wystawiono list gończy za udział w porwaniach. W podobny sposób uzbroił się Robert R., związany również z mokotowskim gangiem.

Stołeczni policjanci przymknęli też oczy na informacje o jednym z bossów przestępczego półświatka - Januszu G. ps. Graf, księgowym grupy pruszkowskiej. Przestępca, zamieszany w afery w Ministerstwie Finansów i zabójstwo konkurenta w interesach, był inwigilowany przez CBŚ.

To nie przeszkodziło mu jednak, by za łapówkę - 60 tysięcy złotych - otrzymać z Komendy Stołecznej pozwolenie na broń sportową. I tak pruszkowscy i mokotowscy gangsterzy kupili sobie "w celach sportowych" glocki i waltery, ostrą i niebezpieczną broń, taką samą, jaka jest na wyposażeniu policji.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki