WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości opinie Jacek Żakowski: Dzieci muszą cierpieć, gdy mężczyźni idą na wojnę

Jacek Żakowski: Dzieci muszą cierpieć, gdy mężczyźni idą na wojnę

28.12.2015, godz. 02:00
Jacek Żakowski
Jacek Żakowski foto: Super Express

Wywiad z Jackiem Żakowskim, publicystą tygodnika Polityka, dla Super Expressu

"Super Express": - Czy twarzą Komitetu Obrony Demokracji wzywającą do przestrzegania prawa i zasad powinien być Mateusz Kijowski? Wiemy, że ma kłopoty z wywiązywaniem się z alimentów na trójkę dzieci?

Jacek Żakowski: - A ile pan zarabia?

- Powiedzmy, że kilka tysięcy.

- Zarabia pan nieźle. I gdyby panu zasądzono 3 tysiące zł alimentów, to nie miałby pan problemów z wywiązywaniem się z nich co miesiąc?

- Zapewne miałbym. I będąc w takiej sytuacji, nie rzucałbym dobrze płatnej pracy w PZPN po to, żeby zaangażować się w działalność społeczną i żyć na utrzymaniu innej kobiety. Pan Kijowski sam przyznał, że tak zrobił. Wybrał darmowe zaangażowanie w KOD. Pozostając w pracy, mógłby nadal płacić alimenty na dzieci...

- Rozumiem, że jak KOD się zarejestruje, to jako lider wielkiego ruchu społecznego będzie tam miał pensję, która pozwoli mu płacić alimenty i działać. To by było normalne. Powiem jednak brutalnie: w Polsce od pokoleń mężczyźni zostawiają kobiety z dziećmi i idą na wojnę. Są takie sytuacje, jak Wałęsy...

- To porównanie to gruba przesada!

- Dlaczego przesada? To jest złe, ale nie ma ratunku. Jak jest sytuacja, którą oceniamy jako wyższą konieczność, np. obrony demokracji albo wolności, to rodzina cierpi! I jeżeli człowiek decyduje się zapłacić tak ogromną cenę, by zrobić coś dla kraju jak pan Kijowski, to tym bardziej należy mu się szacunek i uznanie!

- Ale jaką cenę?! Mógł pozostać w dobrze płatnej pracy i płacić alimenty na swoje dzieci. Wybrał jednak bycie na utrzymaniu innej kobiety i wolontariat po to, by być liderem ruchu społecznego. On nie płaci żadnej ceny! Cenę płacą jego dzieci i była żona, która musi się tą trójką zająć pomimo pracy zawodowej...

- Wie pan co? Cmentarze wojenne pełne są grobów bohaterów, których dzieci zapłaciły cenę. Więc dla mnie te ckliwe kawałeczki o dzieciach, które pan teraz sprzedaje, są kompletnie nieprzekonujące. Jak moje pokolenie za Solidarności siedziało w więzieniach albo pokolenie powstańców tracących życie, to dzieci też płaciły cenę.

- Panie redaktorze, przecież to są właśnie ckliwe kawałeczki! Porównanie dzisiejszego zaangażowania w KOD z czasami opozycji PRL, a tym bardziej wojny lub powstania! Wtedy było realne zagrożenie, a dziś? Co to za zagrożenie?!

- A pan co robi, siedząc w niedzielę w robocie zamiast z dziećmi?! Pana dzieci nie płacą?

- Litości, ja nie siedzę w robocie z opornikiem w swetrze, rżnąc bohatera walki o wolność słowa. Nie porównuję się z opozycjonistami czy powstańcami!

- Dzieci zawsze płacą za zobowiązania rodziców. Czasami to są zobowiązania wobec kraju. Płacą dzieci opozycjonistów, premierów, ministrów, ale też działaczy. Także takich, którzy angażują się w ruch, który walczy, żeby ich kraj nie wyglądał jak Białoruś. Walczą o ich lepszą przyszłość, by kraj, w którym będą dorosłe, był lepszy.

- Pamięta pan tekst Małgorzaty Kolińskiej w "Wyborczej", że "niepłacenie alimentów to przemoc"?

- I ja się z tym zgadzam. Sprawa obecnego zaangażowania pana Kijowskiego w KOD jest tu mało istotna. Poważna jest sprawa zaległych alimentów, a to już kwestia systemowa. Polska ma z tym problem. System nie uwzględnia elastyczności zmian na rynku pracy. Tego, że duża część Polaków ma pewne dochody, ale może je stracić. I to był przypadek pana Kijowskiego. Płacił mniej, niż zasądzono, gdyż nie mógł się wywiązać.

- Owszem, ale system jednak zmniejszył mu alimenty z 3 do 2 tysięcy zł. Czyli był jakoś elastyczny.

- Ale po jakim czasie? Kijowski wpadł w taką pułapkę, w którą każdy z nas mógłby wpaść. Nikomu tego nie życzę. On zresztą tę sytuację opisywał przez lata na blogu.

- Część działaczy KOD nie wiedziała, że nie płaci alimentów.

- I to świadczy o tym, jak mało ludzie interesują się problemami społecznymi. Problem walki ojców i matek o ich prawa po rozwodzie nie jest nowy. Wiemy, ile Polacy zarabiają. Wiemy, że choć nawet te 3 tysiące to na potrzeby dzieci nie jest wiele, ale na możliwości pracujących to jest sporo.

Źródło: X-NEWS
autor: Rozmawiał Mirosław Skowron zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: