Jan Rokita
Zobacz też

Koniec dramatu Jana Rokity (52 l.)! Specjaliści ze słynnej włoskiej ...

Ujawniona przez nas informacja o ciężkiej chorobie Jana Rokity wstrząsnęła jego przyjaciółmi. Natychmiast postanowili mu pomóc. Miejsce w rzymskiej klinice załatwił mu sam kardynał Stanisław Dziwisz (72 l.).

- Dzisiaj o ósmej rano prywatną karetką Jan Rokita został przewieziony do kliniki Gemelli w Rzymie - potwierdza jeden z lekarzy szpitala Osperade Civili w Agropoli niedaleko Neapolu.

Tak jak pisaliśmy, Rokita trafił tam tydzień temu w ciężkim stanie, po ostrym ataku bólu brzucha. Lekarze z Agropoli udzielili mu pomocy, poddali badaniom, a także wykonali u niego m.in. zabieg odnawiania enzymów krwi. Nie byli jednak w stanie postawić jednoznacznej diagnozy.

Wczoraj córka Nelli Rokity Katarzyna Arnold ujawniła, że obawia się najgorszego. - Albo jest to trzustka (zapalenie - red.), albo jest to coś gorszego, jak na przykład rak - mówiła wczoraj dziennikarzom.

Dzień wcześniej taką diagnozę sugerowała nam Nelli Rokita. - Modlę się, żeby to nie była prawda, żeby to nie był rak trzustki.

Patrz też: Jan Rokita trafi do kliniki Gemelli w Rzymie. Kard. Dziwisz pomógł załatwić miejsce w szpitalu gdzie leżał Jan Paweł II

Jedno jest pewne. Jan Rokita będzie miał świetną opiekę. Lekarze z kliniki Gemelli uchodzą za najlepszych specjalistów w całych Włoszech. O poziomie ich umiejętności świadczy chociażby fakt, że niejednokrotnie zajmowali się Janem Pawłem II (+ 85 l.). Uratowali mu życie po zamachu na placu Świętego Piotra.

- Modlimy się, aby ręce lekarzy były sprawne - mówił wczoraj ksiądz Robert Nęcek, rzecznik krakowskiej kurii.

Przyjaciele z Krakowa: - Janku, trzymaj się, jesteśmy z tobą!

Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa:
- Nie pałaliśmy do siebie sympatią, ale wiadomość o jego chorobie przyjmuję z smutkiem. Mam nadzieję, że wszystko się zakończy dobrze.

Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości:
- Znamy się od czasów studiów. To bardzo mądry człowiek, otwarty na świat. Mogę mu tylko dobrze życzyć. Trzymam kciuki, że wszystko będzie dobrze.

Stanisław Bisztyga, senator PO z Krakowa:
- Widziałem się z nim kilka dni temu. Nie mogę w to wszystko uwierzyć, że nagle życie tak szybko napisało swój scenariusz. Jeśli mu można jakoś pomóc, w każdej chwili mogę to zrobić. W każdej chwili mogę mu podać rękę.


Wybrane komentarze

zobacz wszystkie >>
Cudzysłów
Cudzysłów
buk 08.06.2011, 05:37

Nie każdy Oluniu... większość skazana jest na leczenie w polskich wykańczalniach i im papcio Dziwisz nie pomaga...

Joasia 08.06.2011, 07:10

To wstyd żeby jak tylko polityk byl chory anagazował śię zaraz kościół jakoś nie widać żalu kościoła i takiej pomocy hierarchi kościelnej jak cierpią dzieci czysta hipokryzja.

Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!