Dorota Gawryluk

- Co stresuje panią bardziej: wywiad z politykiem czy skok ze spadochronem?

- Pierwszy skok ze spadochronem był bardziej stresujący niż rozmowa z politykiem, ponieważ było ich w mojej zawodowej karierze kilka tysięcy. Skoków kilka...

- Jest pani entuzjastką sportów ekstremalnych?

- Bez przesady. Skoki spadochronowe nie są tak ekstremalne, jakby się wydawało. O wiele większym ekstremum jest jazda samochodem po ulicach polskich miast i po polskich drogach. Ekstremalne jest zderzenie się z brakiem wyobraźni i niekompetencji innych kierowców. Dlatego zaczęłam skakać, bo bałam się jazdy samochodem. Zastosowałam zasadę, że aby pokonać lęk, trzeba wyjść mu naprzeciw, postawić sobie zadanie jeszcze bardziej stresujące. Po skoku ze spadochronem przestałam się bać jazdy samochodem.

- Co pozostaje w pamięci z pierwszego skoku?

- Podczas pierwszego skoku nie podziwia się krajobrazów. Myśli się nerwowo: "Boże, dlaczego się na to zdecydowałam?" albo "Co będzie, jeśli spadochron się nie otworzy?". Przy kolejnych skokach już podziwia się krajobrazy. Dla wyjaśnienia: ja skaczę w tandemie, czyli z instruktorem.

Czytaj dalej >>>

Wybrane komentarze

zobacz wszystkie >>
Cudzysłów
Cudzysłów
nonstop 20.11.2010, 18:29

niska kanalizacja,wysokie pojęcie o sobie.Rzeczywiście zakochana w sobie,zarozumiała.Pracuję z nią od lat,to wiem.Na szczęście Solorz nie pozwilił jej mieć wlasnego autorskiego programu,wiedział co robi

Barbara 28.12.2010, 14:21

Jest tak gruba,że nie można na nią patrzeć.

Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!