Ten busik ma 23 okna i jest symbolem Volkswagena. Kultowa Samba ma już 70 lat

2021-04-21 11:10 Rafał Mądry
Volkswagen Samba
Autor: Volkswagen Volkswagen T1 w wersji Samba

Samochód ten dla wielu jest uosobieniem kultury hippisów, ale popularnym minibusem został na długo przed pokoleniem "Flower Power". Dokładnie 70 lat temu, na pierwszych powojennych targach motoryzacyjnych IAA we Frankfurcie, zaprezentowano Volkswagena T1 w 8-miejscowej wersji specjalnej. Model ten jest znany na całym świecie pod nazwą „Samba” i cieszy się szczególnym zainteresowaniem kolekcjonerów i miłośników marki.

Frankfurt nad Menem, kwiecień 1951 roku. Po raz pierwszy po wojnie, tagach motoryzacyjnych, Volkswagen zaprezentował swoje nowe pojazdy na zapierającym dech w piersiach stoisku o powierzchni 1350 metrów kwadratowych. Wystawa zawierała kopię części linii montażowej Garbusa, a niespotykana, wręcz surrealistyczna instalacja oświetleniowa wprawiała zwiedzających w osłupienie. W mediach stoisko targowe zostaje nawet okrzyknięte „Świątynią Volkswagena”, a koncepcja ta wyznacza trendy dla przyszłych wystaw.

Przeczytaj: Symbol „cudu gospodarczego”. Pokochali go przedsiębiorcy, hipisi w nim mieszkali. Bulli skończył 71 lat

Stoisko Volkswagena na targach motoryzacyjnych IAA we Frankfurcie w 1951 roku
Autor: Volkswagen Targi IAA Frankfurt 1951

Jednym z najważniejszych wydarzeń tej wystawy była bez wątpienia światowa premiera nowego pojazdu wieloosobowego, którego w momencie wprowadzenia na rynek Volkswagen nazwał zwyczajnie i prosto: Minibus - "wersja specjalna". Różnice między nim, a wersją standardową nie były jednak zwyczajne: za cenę, która początkowo wynosiła prawie 3000 DM, klient otrzymywał ekskluzywny zestaw dodatkowych funkcji. Na zewnątrz, ten elegancki minibus charakteryzował się harmonijnym dwukolorowym malowaniem z atrakcyjnymi aluminiowymi listwami ozdobnymi i eleganckim, chromowanym przednim zderzakiem. Spotykane wcześniej tylko w omnibusach pełne przeszklenie boków pojazdu, w tym charakterystyczne "świetliki" – łącznie 23 okna – sprawiło, że ta wersja Bulli wyglądała niczym turystyczny autobus. Do tego dochodził jeszcze duży, przesuwany, składany harmonijkowo dach, dzięki któremu pasażerowie z tyłu mieli wrażenie jazdy w kabriolecie. Trudno było znaleźć się bliżej natury podczas podróży. Pierwsza Samba miała moc zaledwie 25 koni mechanicznych.

Luksusową atmosferę kabiny pasażerskiej potęgowało eleganckie wyposażenie, tapicerowane boki i chromowane wykończenia. Odpowiednią rozrywkę muzyczną dla małej grupy podróżnych zapewniało montowane na życzenie radio (model "Auto Super") w desce rozdzielczej. Bez wątpienia mniejsza wersja eleganckiego autokaru była absolutną nowością. W USA sprzedawano go jako Microbus „Deluxe”. W Niemczech jednak firma skromnie pozostała przy „wersji specjalnej”, a od 1952 roku przy równie nieemocjonującym określeniu „model specjalny”.

Zobacz: Ulubione auto robotników i busiarzy ma już 30 lat! Volkswagen Transporter T4 cały czas sprawdza się w pracy

Sami klienci jednak szybko zadbali o to, by nadać nowemu modelowi fajną nazwę, choć dziś nie można już niestety dokładnie prześledzić źródła jej pochodzenia. Najprawdopodobniej nazwa „Samba” jest skrótem od niemieckiego określenia: ”Sonnendach-Ausführung mit besonderem Armaturenbrett” (wersja z szyberdachem i specjalną deską rozdzielczą) albo raczej od „Sonder Ausführung mit besonderer Ausstattung” (wersja specjalna ze specjalnym wyposażeniem). Biorąc pod uwagę ówczesne czasy i modę, nie jest również wykluczone, że inspiracja pochodzi od egzotycznie brzmiącej nazwy żywiołowego brazylijskiego tańca. W pewnym momencie okazało się, że potoczna nazwa weszła do stałego użytku. W holenderskim cenniku z roku 1954 znajdziemy oficjalne oznaczenie wersji: „Samba”.

Volkswagen Samba
Autor: Volkswagen Volkswagen T1 w wersji Samba

Produkcja seryjna Volkswagena Minibusa „wersja specjalna” rozpoczęła się 27 czerwca 1951 roku, a zakończyła w lipcu 1967. Wyprodukowano niemal 100 tysięcy jego egzemplarzy. Najstarsza znana „Samba” jest prywatną własnością kolekcjonera z niemieckiej Nadrenii. Praktycznie cała jej historia jest udokumentowana. Właściciel posiada nawet oryginalną fakturę. W porównaniu z dzisiejszymi cenami rynkowymi wydaje się, że 9025 DM (marek zachodnioniemieckich) za ten samochód, to niemal darmo. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że w tamtych czasach średni roczny dochód w Zachodnich Niemczech wynosił tylko 3579 DM.

Testowaliśmy: Zachwyca przestrzenią, imponuje wyposażeniem. Volkswagen Multivan T6.1 Cruise 2.0 TDI DSG7 4MOTION

Wersje „Samba” są w tej chwili bardzo poszukiwane przez kolekcjonerów, co znajduje odzwierciedlenie w ich cenach. W ostatnich latach modele w najlepszym stanie wielokrotnie osiągały na aukcjach zawrotnie wysokie ceny. Przykładowo, najwyższa cena osiągnięta do tej pory za „Sambę”, to 302 500 dolarów amerykańskich (sprzedana w 2017 roku przez firmę aukcyjną Barrett-Jackson).

W przypadku kupna i sprzedaży „Samby” prześledzenie i udokumentowanie jej historii ma z reguły nieocenioną wartość, ponieważ nie każda wersja Volkswagena, która wygląda jak „Samba”, została jako „Samba” wyprodukowana.

Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze