Dopłaty do aut elektrycznych. Program dopłat "zielony samochód" nie dla wszystkich. Fundusz stawia nietypowe warunki

2020-06-17 11:34 Maciej Lubczyński
elektromobilność, samochody elektryczne
Autor: Paweł Kaczor elektromobilność, samochody elektryczne

Fundusz Niskoemisyjnego Transportu może zostać zlikwidowany, co z pewnością nie przyspieszy startu programu dopłat do aut elektrycznych. W międzyczasie inny fundusz podał termin startu programu dofinansowań. Lista warunków sprawia, że dwa razy pomyślicie przed złożeniem wniosku.

Kojarzycie szumnie zapowiadane dopłaty do aut elektrycznych? Okazuje się, że Fundusz Niskoemisyjnego Transportu może zostać zlikwidowany, co z pewnością nie przyspieszy startu programu. Ale co tu się dzieje? Inny fundusz (Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej) podał w międzyczasie termin startu programu dofinansowań "Zielony Samochód". By mieć szansę na dotację, trzeba spełnić warunki z długiej listy, a na koniec... odpowiednio oznakować kupiony przy wykorzystaniu wsparcia samochód.

Sprawdź: Pierwsza elektryczna Mazda już w produkcji. Kiedy zaparkuje w polskich salonach?

Przede wszystkim, ubiegać się o dofinansowanie mogą osoby prywatne, a termin naboru wniosków zaczyna się już wkrótce, bo 26 czerwca 2020 roku i potrwa do 31 lipca 2020. Gra toczy się o 37,5 miliona złotych. Ta, niezbyt imponująca kwota zostanie podzielona między klientów zainteresowanych zakupem elektryka "na własne potrzeby". Lista obostrzeń i warunków sprawia, że otrzymując dofinansowanie, zgadzamy się na wiele warunków, jakie stawia NFOŚiGW.

Złożenie 11 oświadczeń będzie niezbędne do skorzystania z programu Zielony Samochód

Myślicie o aucie elektrycznym do swojej firmy? Nic z tego. Dotacje przewidziane są wyłącznie dla osób prywatnych. No dobrze, czy to oznacza, że mogę ubiegać się o dotację i kupić "elektryka", by używać go zgodnie z przeznaczeniem, pokonując codzienną, 10-kilometrową drogę do pracy? Nie do końca - uzyskanie dotacji wiąże się z poświadczeniem, że samochód pokona w ciągu roku minimum 10 000 km, czyli ponad 27 km na dobę, 365 dni w roku, w święta, weekendy i dni wolne od pracy. 

Polskie samochody elektryczne. „Będzie dobrze" Adama Federa, odc. 57

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Są też inne warunki, np. dotyczące użytkowania auta i jego późniejszej sprzedaży. O ile poświadczenie, że przez 2 lata auto nie zmieni właściciela można zrozumieć, o tyle konieczność jego oznakowania specjalną naklejką brzmi zabawnie. Na naklejce o wymiarach 40 cm na 7 cm ma się znaleźć informacja, że posiadacz auta nabył je, korzystając z państwowej pomocy. Jak podaje portal elektrowoz.pl, naklejkę trzeba wydrukować na własny koszt.

Rozbijesz auto? Pieniądze z ubezpieczenia mogą trafić do państwowego funduszu

Na liście warunków znalazł się także zapis o konieczności ubezpieczenia zakupionego auta polisą OC i AC. O ile do tego momentu wszystko jest zrozumiałe, o tyle dalej czytamy, że należy dokonać cesji ubezpieczenia na Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Nie zostało sprecyzowane, czy państwowy fundusz będzie uprawniony do przejęcia całości odszkodowania wypłaconego z tytułu szkody.

Cała gra toczy się o dopłaty w wysokości 15% wartości samochodu. To mniej niż pierwotnie zakładane 30%. Nie zmienił się natomiast limit maksymalnej ceny auta. Wynosi ona 150 tys. złotych. Auta w wyższej cenie nie zostaną objęte dofinansowaniem w ogóle. Na rynku jest kilka modeli, które mieszczą się w limicie, choć mówimy tu raczej o bazowych wersjach w cenach promocyjnych. To np. Renault Zoe, Peugeot e-208 czy Nissan Leaf. Maksymalna kwota dofinansowania wynosi 18 750 zł.