UTOPIONE bliźnięta w Bydgoszczy. Kiedy PRZESŁUCHANIE matki? [KRONIKA KRYMINALNA]

2020-02-16 18:00
Bliźnięta z Bydgoszczy nie żyją
Autor: Piotr Lampkowski/SUPER EXPRESS Bliźnięta z Bydgoszczy nie żyją

Makabryczne odkrycie w Bydgoszczy. Nie żyją dwumiesięczne bliźnięta. Ich matka w skrajnie ciężkim stanie trafiła do szpitala. Prawdopodobnie doszło do zabójstwa. Ta historia wstrząsnęła Polską. Kobieta cały czas nie została przesłuchana. Nie pozwala na to jej stan psychiczny. To nie jedyna rodzinna tragedia w tym odcinku Kroniki Kryminalnej. W Bukowinie Tatrzańskiej zerwany dach zabił kobietę i jej dwie córki. Pokażemy też jak polscy policjanci pomogli rozbić międzynarodową grupę przestępczą, dzięki czemu narkotyki warte ok. 100 milionów nie trafią na rynek. Zapraszamy do oglądania.

Utopione bliźnięta w Bydgoszczy

Dzieci były w mieszkaniu razem ze swoją 40-letnią matką. Ojciec wyszedł na chwilę z mieszkania, wcześniej poprosił sąsiadkę, żeby ta, co jakiś czas zaglądała do mieszkania. To właśnie kobieta odkryła, że niemowlaki nie oddychają. Na razie wiadomo, że matka cierpiała na zaburzenia związane z depresją poporodową. Do szpitala trafiła w stanie zagrażającym życiu. Prokuratura prowadzi śledztwo pod kątem zabójstwa. Matka chłopców nie została jeszcze przesłuchana, ze względu na jej stan psychiczny. 

Tragedia na stoku w Bukowinie Tatrzańskiej

Zerwany dach prowizorycznej wypożyczalni sprzętu narciarskiego zabił trzy osoby. W tej sprawie postawiono już pierwsze zarzuty. Te usłyszał inwestor wypożyczalni, która okazała się samowolą budowlaną. Na razie dotyczą one jedynie złamania prawa budowlanego. Inspektorzy nadzoru budowlanego uznali, że budka nie miała prawa stać w tym miejscu. Silny wiatr zerwał dach z tej nieprofesjonalnej konstrukcji. Ten uderzył cztery osoby. trzy zginęły jedna została ranna. Ofiary to matka i jej dwie córki, które przyjechały z Warszawy na ferie. Po tej tragedii służby rozpoczęły masowe kontrole takich budynków na stokach narciarskich.

Międzynarodowy gang rozbity z udziałem policjantów z Olsztyna

Grupa działała w Europie i zajmowała się m.in. przemytem oraz handlem narkotykami na ogromną skalę. Do zatrzymania przestępców doszło w Hiszpanii. To tam, również po informacjach, które przekazali polscy policjanci, zlikwidowano 18 plantacji konopi. Rosło na nich 14,5 tysiąca krzewów. Można z nich było uzyskać ponad półtorej tony marihuany. Przejęto też 25 kg haszyszu i broń palną. W grupie działali Polacy, Litwini, Hiszpanie i Marokańczycy. W ich zatrzymaniu oprócz hiszpański służb, udział brali również funkcjonariusze z CBŚP z Olsztyna. Łączna wartość przechwyconych narkotyków dochodziła do 90 milionów złotych.

Narkotyki w lodówce w Sosnowcu

Kłopoty mężczyzny zaczęły się od podczas kontroli drogowej. Miał wtedy przy sobie niewielką ilość marihuany, ale że był dobrze znany policjantom, to ci postanowili przeszukać mieszkanie. Niemal całe pomieszczenie było naszpikowane narkotykami. Ale nikt nie spodziewał się sejfu w lodówce. Łącznie zabezpieczono 2,5 kg narkotyków, do tego susz, pieniądze, sztabki złota i monety kolekcjonerskie. Mężczyzna ma już zarzuty, do więzienie może trafić na 10 lat.

Drogowi Piraci z Kościerzyny i Sandomierza

Szaleńczy pościg za złodziejami Renault Clio miał miejsce w Kościerzynie. W środku 20 i 19-latek. Uciekali nie zważając na ludzi i ich bezpieczeństwo. Później okazało się że kierowca, mieszkaniec Wejherowa - był po amfetaminie. Razem ze swoim kolegą z Gdyni trafili do aresztu. Grozi im do 10 lat więzienia. Dla kierującego kara może być większa. Z kolei w Sandomierzu ścigano pijanego kierowcę. Mężczyzna najpierw przekroczył prędkość o 30 km/h. Później dodał gazu i zaczął uciekać. Najpierw drogą, później przez pola. W końcu utknął w błocie. Wydmuchał 2,5 promila. Policja podejrzewa, że zażywał też amfetaminę. 37-latkowi grozi do 5 lat więzienia.