Od 1 lutego w Bydgoszczy nie można kupić alkoholu w nocy. Co na to mieszkańcy?
W Bydgoszczy nikt już nie kupi w nocy napojów z procentami. W niedzielę, 1 lutego 2026 roku w całym mieście w życie weszła prohibicja. Do tej pory nocny zakaz sprzedaży alkoholu dotyczył tylko ścisłego centrum. Zmiany nie wszystkich cieszą.
- Każdy ma wolną wolę. Młodzieży nie wolno sprzedawać alkoholu, to jest oczywiste. Ale czemu zakazywać też sprzedaży osobom dorosłym? – mówi bydgoszczanin w rozmowie z reporterem Radia Eska.
- Przynajmniej będzie cisza i spokój. Ja rano chodzę do pracy o siódmej i widzę pijanych wracających z nocnej imprezy. Po ulicy walają się butelki – zaznacza bydgoszczanka.
- Mam nadzieję, że zmniejszy to w jakimś stopniu przestępczość. Mieszkam niedaleko i trochę mi się nie podoba, że obok siadają sobie panowie i panie i spożywają. Oczywiście znajdą się i tacy, którzy nadal będą tutaj przesiadywać, a alkohol będą przynosić ze sobą z domu – relacjonuje jedna z mieszkanek miasta.
Sprzedawcy pod lupą monitoringu i kontroli
Sprzedawcy powinni spodziewać się kontroli – zapowiada Adam Dudziak z Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta.
- Będziemy wykorzystywać narzędzia informatyczne, czyli przede wszystkim zapisy monitoringu plus kontrole, które zapewne w pierwszym okresie obowiązywania będą nasilone. Niemniej ja wierzę w to, że cel jaki chcemy osiągnąć, czyli poprawa bezpieczeństwa, jest zrozumiały również dla przedsiębiorców. Można było przygotować się na zmiany – mówi Adam Dudziak z Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta.
Policyjne statystyki pokazują, że po wprowadzeniu prohibicji w centrum Bydgoszczy, w tym rejonie zwiększyło się bezpieczeństwo. Na podobny efekt władze miasta liczą też tym razem. Zakaz między 23.00 a 6.00 dotyczy tylko sprzedaży alkoholu na wynos. W tym tygodniu za wprowadzeniem prohibicji zagłosowali też radni w Grudziądzu.
Radni przegłosowali nocny zakaz sprzedaży alkoholu w zeszłym roku
Dyskusja nad wprowadzeniem zakazu sprzedaży alkoholu w nocy na terenie Bydgoszczy przyspieszyła po burzliwym procesie ustanowienia podobnego w Warszawie i innych polskich miastach. Jak przypominali radni, starania o nocna prohibicje trwały co najmniej od ubiegłorocznych wakacji. Na tę decyzję czekali m.in. ratownicy medyczni.
- Chyba nie ma dnia w praktyce zespołu ratownictwa medycznego, żebyśmy nie jechali do pacjenta po spożyciu alkoholu, do jakiejś awantury, czy to w domu, czy na imprezach, czy do tak zwanego pacjenta leżącego gdzieś w miejscu publicznym. 90 proc. agresji wobec ratowników jest niestety spowodowana spożyciem alkoholu lub środków psychoaktywnych albo tych dwóch substancji, więc jak pokazują doświadczenia innych miast, gdzie prohibicja już weszła w życie, tych pacjentów w praktyce zespołu ratownictwa medycznego, pacjentów w SOR jest dużo, dużo mniej – mówił w zeszłym roku, tuż po podjęciu decyzji przez Radę Miasta, Krzysztof Wiśniewski z pogotowia w Bydgoszczy w rozmowie z Radiem Eska.
Przeciwko wprowadzeniu nocnej prohibicji na terenie całej Bydgoszczy – która do tej pory obowiązywała jedynie w ścisłym centrum – zagłosował tylko jeden radny, Paweł Sieg z Konfederacji. Pozostali radni poparli rozwiązanie zakładające zakaz sprzedaży alkoholu od godziny 23.00 do rana. Jedyną kwestią budzącą wątpliwości była dokładna godzina rozpoczęcia ograniczeń.