Spis treści
Puma widziana przy domach. Mieszkańcy bali się wyjść do lasu
Pierwsze zgłoszenie pochodziło od myśliwego, który w ubiegłym tygodniu, podczas polowania zauważył dużego kota z bardzo bliskiej odległości i nagrał go telefonem. Zwierzę nie reagowało na krzyki ani hałas, a dopiero strzał ostrzegawczy skłonił je do powolnego odejścia. Według leśników mogło to świadczyć o tym, że puma jest starsza i przygłucha.
W kolejnych dniach drapieżnik był widziany wielokrotnie – podchodził pod posesje, pojawiał się przy bramach, a mieszkańcy zgłaszali, że nie wiedzą, jak go odstraszyć. Gmina Polanów apelowała o niewchodzenie do lasów i powołała Gminny Sztab Kryzysowy.
Wabiki, drony, fotopułapki. Intensywna akcja służb
Po zgłoszeniu myśliwego Nadleśnictwo Manowo przekazało nagrania i lokalizację. Do działań włączyły się leśnictwa, policja oraz specjalistyczna firma ze Szczecina zajmująca się odławianiem dzikich zwierząt. W terenie rozstawiono wabiki, używano dronów i fotopułapek. Pierwsze próby odłowienia nie przyniosły efektu.
Jak informuje RMF FM, przełom nastąpił w niedzielę po południu. Puma wyszła z lasu w okolicach Karsinki, gdzie była widywana najczęściej. Służbom udało się oddać celny strzał ze środkiem usypiającym. Zwierzę zostało bezpiecznie zabezpieczone.
Co dalej z pumą? Trafi do zoo?
Według wstępnych ustaleń puma ma trafić do poznańskiego ogrodu zoologicznego, choć ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. Specjaliści podkreślają, że w Polsce pumy nie żyją na wolności – zwierzę najprawdopodobniej uciekło z nielegalnej hodowli. To będzie teraz wyjaśniane.
Mieszkańcy odetchnęli z ulgą
Po kilku dniach niepewności mieszkańcy Polanowa, Karsinki i okolic mogą wreszcie poczuć się bezpiecznie. Drapieżnik, który podchodził pod domy i nie bał się ludzi, jest już w rękach służb. Obława zakończyła się sukcesem – bez ofiar i bez konieczności użycia ostrej amunicji.