– Słyszałem jak Krystian przyjechał w nocy do domu swoim samochodem. Nawet mi się do dziwne wydawało, że nie zgasił silnika od razu tylko jeszcze jakieś 20 - 30 minut to auto stało na podwórku z włączonym silnikiem. A potem obudziła mnie strażacka syrena – mówi mieszkaniec Lelowic. Dodaje, że stodoła jego sąsiada spłonęła, a potem okazało się, że w środku był syn gospodarzy.
– To straszna tragedia. Taki spokojny i miły chłopak. Czyżby poszedł spać na siano zamiast do domu? – dodaje starszy pan.
Mieszkańcy małej i spokojnej miejscowości, w której doszło do tragedii są wstrząśnięci nieszczęściem. – Tu nigdy nie wydarzył się żaden wypadek – mówią.
Czytaj też: Zwłoki w mieszkaniu w Krakowie. Skażone rzeczy trafiły na śmietnik?! Sanepid w akcji
– Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do służb około godziny 3:35. Po przybyciu na miejsce strażacy zastali w pełni rozwinięty pożar drewnianej stodoły, w której składowane było siano. Ogień bardzo szybko objął cały obiekt, doprowadzając do całkowitego zniszczenia budynku. Konstrukcja stodoły zawaliła się, a znajdujące się wewnątrz maszyny i urządzenia rolnicze uległy spaleniu – poinformowali strażacy OSP, który brali udział w akcji gaśniczej. Prokuratura prowadzi śledztwo, które ma na celu wyjaśnienie przyczyn tragedii. 22–latek zostanie pochowany na cmentarzu parafialnym we Wrocimowicach.