Płonący samolot i wielu rannych. Akcja służb na łódzkim lotnisku [ZDJĘCIA]

2019-12-03 14:47 BE, K. Baryga

Przy podejściu do lądowania rozbił się samolot, jest wielu rannych, a na miejscu wszystike służby. Brzmi groźnie, ale na szczęście to tylko ćwiczenia, które zorganizowano dziś (3 grudnia) na łódzkim Lublinku.

Podobne ćwiczenia odbywają się cyklicznie, by sprawdzić przygotowanie służb i przećwiczyć sytuacje zagrożenia oraz procedury na wypadek katastrofy lotniczej. Dzisiejsza akcja wyglądała bardzo poważnie - były ludzkie krzyki, buchający ogień i kooperacja wszystkich służb. - Samolot lecący z pasażerami do portu lotninczego w Łodzi zgłosił awarię. W momencie podejścia, kapitan statku powietrznego nie mógł otworzyć podwozia - lądował na brzuchu. Samolot wyleciał z drogi startowej, przełamał się na pół i zapalił się - opisuje Józef Mastalerz, komendant Lotniskowej Straży Pożarnej.

Lotniskowa Straż Pożarna ruszyła na miejsce jako pierwsza. Jak mówi komendant, samochód, który stacjonuje na lotnisku, jest bardzo szybki i mieści dużo wody oraz środka pianotwórczego, a także proszku gaśniczego.

W ciągu roku zdarza się kilka takich awarii. Lotniskowa Straż Pożarna natychmiast wyjeżdża na pozycję i czeka na rozwój wydarzeń.

- Czas dojazdu do krańca pasa startowego od momentu ogłoszenia alarmu nie może być dłuższy niż trzy minuty. Natomiast to nie jest tak, że samoloty spadają z nieba. Do sytuacji kryzysowych, z reguły wszystkie służby lotniskowe są przygotowane wcześniej, dlatego, że pilot już na podejściu wie czy ma problemy, czy nie ma. Rzadko zdarza się sytuacja, że samolot, który nie zgłasza problemów uległ katastrofie - mówi Marek Domagała, dyrektor operacyjny Portu Lotniczego Łódź.