Ksiądz mnie GWAŁCIŁ, a biskup go... zatrudnił. SKANDAL w poznańskim duchowieństwie

2020-01-16 10:56 MROK, PMar
Ksiądz zatrzymany za pedofilię? Przasnysz ogarnęła paranoja!
Autor: jiangmillington/Pixabay.com Czy w Przasnyszu grasuje ksiądz pedofil? (zdj. ilustracyjne)

Były ksiądz, który miesiąc temu usłyszał zarzuty wielokrotnego zgwałcenia ministranta, znalazł ciepłą posadę w Archiwum Archidiecezjalnym w Poznaniu (woj. wielkopolskie)! - To skandal, że dostał pracę w instytucji podległej kurii! - grzmi jego ofiara.

- Ksiądz zniszczył moje dzieciństwo - mówi Szymon Bączkowski z Chodzieży. Jego koszmar zaczął się, gdy Krzysztof G. pojawił się w parafii, w której był ministrantem. Początkowe podszczypywanie było dla niegroźne, choć dziwne, ale z każdym dniem duchowny był coraz bardziej zuchwały. Wkradł się w łaski rodziców chłopaka, którym się nie przelewało. Problem w tym, że ksiądz pomagał tylko po to, by najpierw masturbować się na oczach Szymona, potem kazać mu się dotykać, a na końcu poić alkoholem i gwałcić.

W końcu ofiara zdecydowała się o wszystkim opowiedzieć nie tylko w kurii, ale również w prokuraturze. Abp Stanisław Gądecki (71 l.) od początku odmawiał jednak współpracy ze śledczymi. Nie chciał np. przekazać śledczym dokumentów z zakończonego postępowania kanonicznego, na postawie których usunięto Krzysztofa G. z kapłaństwa. Powody? Były różne. Niepamięć, sekret papieski, konkordat…

To jednak nie powstrzymało śledczych. - Prokuratura Rejonowa w Chodzieży przedstawiła mężczyźnie zarzuty m.in. dokonania co najmniej kilkudziesięciu gwałtów i innych czynności seksualnych na ministrancie - mówi Michał Smętkowski z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Sprawa trafi do sądu za kilka miesięcy.

Tymczasem były ksiądz został zatrudniony w… Archiwum Archidiecezjalnym! - Został zatrudniony na stanowisku magazyniera do czasu znalezienia innej pracy. Tego rodzaju praca w miejscu bez kontaktu z dziećmi czy młodzieżą nie niesie za sobą zagrożeń i jest też formą społecznej prewencji - informuje w specjalnym oświadczeniu ks. Maciej Szczepaniak, rzecznik Kurii Metropolitalnej w Poznaniu.

- Moim zdaniem kuria się kompromituje i pogrąża taką decyzją. W magazynie akt dawnych Krzysztof G. ma dostęp do wszystkich dokumentów, podejrzewam, że także moich, a nie powinien takowego mieć! - mówi Szymon Bączkowski na koniec.