Krwawy atak w Jarosławiu. Nowe informacje o stanie rannych. Ks. Adrian wyszedł ze szpitala

Nowe informacje o stanie rannych po krwawym ataku w jarosławskim opactwie. Jak przekazała prokuratura, dwie osoby nadal przebywają w miejscowym szpitalu w ciężkim stanie. Jedna z nich jest stabilna, druga w stanie cięższym. Reporter „Super Expressu” ustalił jednak, że jeden z rannych duchownych, ks. Adrian, został już wypisany ze szpitala i wrócił do klasztoru. Ciężki jest natomiast stan ks. Marka, który miał rzucić się na napastnika, próbując ochronić pozostałych.

Radiowóz policyjny i wóz strażacki przed budynkiem opactwa w Jarosławiu. O szczegółach ataku przeczytasz na SE.
Autor: zgoda telefoniczna - jaroslawska.pl - fot. Tomasz Strzębała GazetaJaroslawska/ Facebook

Po tragicznym ataku nożownika w jarosławskim klasztorze prokuratura przekazała najnowsze informacje dotyczące stanu zdrowia poszkodowanych. 31-letni obywatel Ukrainy zaatakował w czwartek pięć osób. Jedna z nich zmarła, a cztery zostały ranne.

Dwie najciężej poszkodowane osoby nadal przebywają w Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu. Ich stan lekarze określają jako ciężki.

Dwie osoby w ciężkim stanie

Jak poinformowała Bożena Harasz-Wołoszyn z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu, stan dwóch rannych osób jest ciężki. W przypadku jednej z nich udało się jednak mówić o stabilizacji.

– Ich stan jest ciężki, ale w odniesieniu do jednej osoby możemy powiedzieć, że ten stan jest stabilny. Druga osoba jest w stanie cięższym – przekazała prokurator.

Pozostałe dwie osoby zostały przewiezione do innych placówek. Jedna trafiła do szpitala w Przeworsku, druga do szpitala w Przemyślu. Ich obrażenia określono jako lżejsze.

Wśród pięciu poszkodowanych były trzy osoby duchowne oraz dwie osoby świeckie – kobieta i mężczyzna.

Ks. Adrian opuścił szpital. Wrócił do klasztoru

Jak ustalił reporter „Super Expressu”, jeden z rannych duchownych, ks. Adrian, został już wypisany ze szpitala. Duchowny odniósł lekkie obrażenia podczas ataku. Ze szpitala został wypisany 24 września około godziny 18 i wrócił do klasztoru.

To oznacza, że stan części poszkodowanych pozwala już na opuszczenie placówek medycznych. Nadal bardzo poważna pozostaje jednak sytuacja dwóch osób hospitalizowanych w Jarosławiu.

Zaś ks. Marek, jak ustalił „Super Express”, znajduje się w ciężkim stanie. Duchowny miał podczas ataku rzucić się na napastnika, próbując powstrzymać go i ochronić pozostałe osoby.

Relację dotyczącą jego postawy przekazał „SE” znajomy księży.

– Ksiądz Marek to potężny facet, 196 cm wzrostu i siły dużo, więc tamten chyba się go przestraszył i odpuścił z nożem – opowiada znajomy duchownych w rozmowie z „Super Expressem”.

To właśnie ta reakcja mogła mieć znaczenie w dramatycznych chwilach ataku. Ksiądz miał stanąć naprzeciw uzbrojonego napastnika, próbując ochronić innych. 

Dziś ks. Marek pozostaje w ciężkim stanie w szpitalu.

Jedna osoba nie żyje

Bilans ataku pozostaje tragiczny. 31-letni Ukrainiec zaatakował nożem pięć osób. Jedna z nich zmarła. Pozostali poszkodowani trafili do szpitali.

Do ataku doszło w czwartek rano na terenie klasztoru w Jarosławiu. Napastnik miał użyć noża zabranej najprawdopodobniej z klasztornej kuchni.

Po zdarzeniu mężczyzna został zatrzymany. Sam również odniósł obrażenia, m.in. dłoni. Badanie alkomatem wykazało 0,0 promila. Od 31-latka pobrano również krew do badań na obecność środków odurzających.

Nagranie po ataku w Jarosławiu:

Nadal nie wiadomo, dlaczego zaatakował

Śledczy nadal nie ustalili motywu działania 31-latka. Prokuratura zaznacza również, że przeprowadzenie z jego udziałem czynności procesowych będzie zależało od opinii lekarzy.

– Co do jego stanu zdrowia będą się wypowiadać lekarze i ewentualnie będą zezwalać na wykonanie z jego udziałem czynności procesowych – podkreśliła Bożena Harasz-Wołoszyn.

Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyzna wjechał do Polski w nocy z Niemiec. Samochodem podróżował w kierunku przejścia granicznego w Korczowej. Granicy ostatecznie nie przekroczył. Jak wyjaśniła prokurator, mogło mieć to związek z czasowym zamknięciem przejścia.

Później 31-latek udał się do Jarosławia. Tam doszło do tragedii, której dokładne okoliczności są obecnie wyjaśniane.

Horror na Podkarpaciu, w Jarosławiu zginął ksiądz, a kilka innych osób jest rannych

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI