Po tragicznym ataku nożownika w jarosławskim klasztorze prokuratura przekazała najnowsze informacje dotyczące stanu zdrowia poszkodowanych. 31-letni obywatel Ukrainy zaatakował w czwartek pięć osób. Jedna z nich zmarła, a cztery zostały ranne.
Dwie najciężej poszkodowane osoby nadal przebywają w Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu. Ich stan lekarze określają jako ciężki.
Dwie osoby w ciężkim stanie
Jak poinformowała Bożena Harasz-Wołoszyn z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu, stan dwóch rannych osób jest ciężki. W przypadku jednej z nich udało się jednak mówić o stabilizacji.
– Ich stan jest ciężki, ale w odniesieniu do jednej osoby możemy powiedzieć, że ten stan jest stabilny. Druga osoba jest w stanie cięższym – przekazała prokurator.
Pozostałe dwie osoby zostały przewiezione do innych placówek. Jedna trafiła do szpitala w Przeworsku, druga do szpitala w Przemyślu. Ich obrażenia określono jako lżejsze.
Wśród pięciu poszkodowanych były trzy osoby duchowne oraz dwie osoby świeckie – kobieta i mężczyzna.
Ks. Adrian opuścił szpital. Wrócił do klasztoru
Jak ustalił reporter „Super Expressu”, jeden z rannych duchownych, ks. Adrian, został już wypisany ze szpitala. Duchowny odniósł lekkie obrażenia podczas ataku. Ze szpitala został wypisany 24 września około godziny 18 i wrócił do klasztoru.
To oznacza, że stan części poszkodowanych pozwala już na opuszczenie placówek medycznych. Nadal bardzo poważna pozostaje jednak sytuacja dwóch osób hospitalizowanych w Jarosławiu.
Zaś ks. Marek, jak ustalił „Super Express”, znajduje się w ciężkim stanie. Duchowny miał podczas ataku rzucić się na napastnika, próbując powstrzymać go i ochronić pozostałe osoby.
Relację dotyczącą jego postawy przekazał „SE” znajomy księży.
– Ksiądz Marek to potężny facet, 196 cm wzrostu i siły dużo, więc tamten chyba się go przestraszył i odpuścił z nożem – opowiada znajomy duchownych w rozmowie z „Super Expressem”.
To właśnie ta reakcja mogła mieć znaczenie w dramatycznych chwilach ataku. Ksiądz miał stanąć naprzeciw uzbrojonego napastnika, próbując ochronić innych.
Dziś ks. Marek pozostaje w ciężkim stanie w szpitalu.
Jedna osoba nie żyje
Bilans ataku pozostaje tragiczny. 31-letni Ukrainiec zaatakował nożem pięć osób. Jedna z nich zmarła. Pozostali poszkodowani trafili do szpitali.
Do ataku doszło w czwartek rano na terenie klasztoru w Jarosławiu. Napastnik miał użyć noża zabranej najprawdopodobniej z klasztornej kuchni.
Po zdarzeniu mężczyzna został zatrzymany. Sam również odniósł obrażenia, m.in. dłoni. Badanie alkomatem wykazało 0,0 promila. Od 31-latka pobrano również krew do badań na obecność środków odurzających.
Nagranie po ataku w Jarosławiu:
Nadal nie wiadomo, dlaczego zaatakował
Śledczy nadal nie ustalili motywu działania 31-latka. Prokuratura zaznacza również, że przeprowadzenie z jego udziałem czynności procesowych będzie zależało od opinii lekarzy.
– Co do jego stanu zdrowia będą się wypowiadać lekarze i ewentualnie będą zezwalać na wykonanie z jego udziałem czynności procesowych – podkreśliła Bożena Harasz-Wołoszyn.
Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyzna wjechał do Polski w nocy z Niemiec. Samochodem podróżował w kierunku przejścia granicznego w Korczowej. Granicy ostatecznie nie przekroczył. Jak wyjaśniła prokurator, mogło mieć to związek z czasowym zamknięciem przejścia.
Później 31-latek udał się do Jarosławia. Tam doszło do tragedii, której dokładne okoliczności są obecnie wyjaśniane.