- W Bytomiu zawiązał się komitet referendalny, który chce odwołać prezydenta miasta Mariusza Wołosza oraz radę miejską.
- Główne zarzuty inicjatorów to m.in. brak reakcji na nieprawidłowości w schronisku dla zwierząt, zła sytuacja finansowa miasta i wzrost obciążeń dla mieszkańców.
- Aby referendum mogło się odbyć, komitet musi zebrać podpisy od co najmniej 10% uprawnionych do głosowania mieszkańców Bytomia.
Chcą odwołać prezydenta Bytomia i radę miejską. Powstał komitet referendalny
Wiosną zeszłego roku z funkcją prezydenta Zabrza pożegnała się Agnieszka Rupińska, która został odwołana przez mieszkańców w referendum. Jej los może podzielić prezydent Bytomia Mariusz Wołosz. W mieście zawiązał się komitet referendalny, który planuje przeprowadzenie głosowania w sprawie przedterminowego odwołania włodarza. Dodatkowo inicjatorzy chcą, żeby Bytomianie wypowiedzieli się przy urnach wyborczych w sprawie dalszego funkcjonowania obecnej rady miejskiej.
- Komitet Referendalny składa się z 19 osób, dotychczas nie związanych politycznie - czytamy na facebookowym profilu Bezpieczny Bytom.
Polecany artykuł:
Za co Mariusz Wołosz może stracić stanowisko?
Jednym z zarzutów podnoszonych przez inicjatorów referendum przeciwko Mariuszowi Wołoszowi jest brak reakcji na sygnały dotyczące nieprawidłowości w schronisku dla zwierząt w Bytomiu. Na tym jednak nie koniec. Uzasadniając konieczność przeprowadzenia inicjatywy referendum organizatorzy wskazują na: fatalną sytuację finansową miasta, znaczący wzrost obciążeń finansowych mieszkańców, czy negatywną ocenę wykorzystania funduszy unijnych.
Aby referendum doszło do skutku, pod wnioskiem o jego przeprowadzenie musi się podpisać co najmniej 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców Bytomia. Przypomnijmy, że Mariusz Wołosz jest prezydentem od 2018 r. Ostatnie wybory samorządowe wygrał już w pierwszej turze, uzyskując 62,10 proc. poparcia.
W 2012 r. w wyniku przegranego referendum funkcję prezydenta Bytomia stracił Piotr Koj.