Ksiądz stracił milion złotych na kryptowalutach. Teraz parafianie żądają zwrotu pieniędzy

2026-04-03 10:08

Z konta proboszcza z Żor-Baranowic zniknął milion złotych. Ksiądz Franciszek Pawlas zainwestował potężną kwotę w wirtualne waluty i padł ofiarą oszustów. Sprawa z jesieni 2025 roku ma teraz ciąg dalszy. Prokuratura zamknęła śledztwo dotyczące wyłudzenia pieniędzy od duchownego, jednak na światło dzienne wyszły jego osobiste zobowiązania. Parafianie, którzy udzielali kapłanowi pożyczek, domagają się oddania swoich środków.

Ksiądz z zarzutami

i

Autor: Shutterstock

Ksiądz oszukany na kryptowalutach

Prawdziwa burza wybuchła w parafii św. Jadwigi Śląskiej w Żorach-Baranowicach jesienią 2025 roku. Duchowny Franciszek Pawlas otwarcie przyznał, że stracił gigantyczną kwotę miliona złotych w wyniku nieudanych inwestycji w wirtualne waluty. Kapłan natychmiast zgłosił sprawę organom ścigania, a postępowanie wszczęła miejscowa prokuratura. Jak przekazywał wtedy prokurator Grzegorz Sobik z Prokuratury Rejonowej w Żorach, proboszcz ulokował „sporą sumę pieniędzy w kryptowaluty”. Szybko okazało się, że padł ofiarą przebiegłych naciągaczy. Według informacji przekazanych przez serwis „Wyborcza”, kapłan wpłacił fundusze na konta cyberprzestępców fałszywie podających się za platformę obrotu kryptowalutami.

Zaledwie kilkadziesiąt dni wystarczyło, aby duchowny przekazał oszustom łącznie milion złotych w kilku oddzielnych przelewach. Gdy w końcu zdał sobie sprawę z oszustwa, postanowił na własną rękę odzyskać utracony majątek i zaaranżował ryzykowną prowokację. Mając nadzieję na zdemaskowanie sprawców i ułatwienie pracy śledczym, przelał internetowym złodziejom kolejne 18 tysięcy euro. Oczywiście ten desperacki krok zakończył się fiaskiem, a stracone fundusze nigdy nie wróciły na jego konto.

Ksiądz Franciszek Pawlas z Żor żądał pieniędzy na remont kościoła

Od wielu lat proboszcz parafii w Żorach-Baranowicach intensywnie gromadził środki finansowe z przeznaczeniem na modernizację miejscowej świątyni. Lokalna społeczność chętnie dokładała się do tych inwestycji, rzucając na tacę podczas niedzielnych nabożeństw oraz przekazując ofiary w trakcie wizyt duszpasterskich. Duchowny nieustannie naciskał na wiernych, domagając się kolejnych wpłat, tłumacząc to między innymi planowaną termomodernizacją budynku. Kosztorys tych prac opiewał na imponującą kwotę półtora miliona złotych. Kapłan publicznie wyliczał, że pokrycie tych wydatków wymaga zaangażowania rzędu 3 tysięcy złotych od każdej rodziny należącej do parafii.

Sonda
Czy w Polsce potrzebne są kolejne kościoły?

Przestrzegał również, że jeśli tylko połowa rodzin zaangażuje się w zbiórkę, koszty wzrosną o 100 procent. Apelował: − Żeby tak się nie stało, jest tylko jeden warunek: wszyscy bierzemy odpowiedzialność za to dzieło. Każdy z nas.

Chociaż duchowny rozdał wiernym aż dwieście specjalnych deklaracji do wpłat, z powrotem otrzymał zaledwie około pięćdziesięciu wypełnionych dokumentów, a łączna kwota obiecanych datków przekroczyła nieznacznie 30 tysięcy złotych. Mimo tak skromnego odzewu proboszcz nie dawał za wygraną i regularnie ponawiał swoje finansowe apele. W efekcie tych działań gotówka systematycznie zasilała oficjalne rachunki bankowe parafii.

Kiedy na jaw wyszły szokujące fakty o milionie złotych straconym przez proboszcza na wirtualnych walutach, wśród parafian zapanował ogromny niepokój o los ich dotychczasowych darowizn. Mieszkańcy zaczęli głośno zastanawiać się, czy środki przeznaczone na remont świątyni również przepadły w podejrzanych transakcjach. Niestety, dokładnego losu tych pieniędzy nie udało się z całą pewnością zweryfikować. Bezpośrednio po ujawnieniu tego skandalu Archidiecezja Katowicka zdecydowała się na przeprowadzenie pilnej kontroli w parafii w Żorach.

Rzecznik prasowy Archidiecezji Katowickiej, ks. dr Tomasz Wojtal, przekazał oficjalne stanowisko w tej kontrowersyjnej sprawie. Wynikało z niego, że „na podstawie przeprowadzonej kontroli administracyjnej, finansowej, gospodarczej i organizacyjnej stwierdzono szereg uchybień, które miały wpływ na rzetelność, przejrzystość i legalność gospodarowania środkami finansowymi”. Co zaskakujące, mimo takich wniosków z audytu, kościelna kuria nie zdecydowała się powiadomić prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Sytuację tę dość ironicznie ocenił żorski prokurator, sugerując, że „widocznie jej działania kontrolne nie nasuwały żadnych wątpliwości co do działań proboszcza. Księdza już nie ma w parafii, czyli klasyka, nic się nie stało”.

Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Żorach, w którym duchowny występował wyłącznie w charakterze ofiary, zostało finalnie umorzone. Głównym powodem takiej decyzji organów ścigania był całkowity brak możliwości zidentyfikowania i zatrzymania internetowych oszustów.

Sprawców oszustwa na jego szkodę nie ustalono − wyjaśnił prokurator Grzegorz Sobik. Ksiądz proboszcz Franciszek Pawlas złożył rezygnację z urzędu proboszcza, która została przyjęta.

Na początku grudnia 2025 r. mianowano nowego proboszcza, który przejął odpowiedzialność za duszpasterstwo i administrację parafii. Ks. Pawlas został skierowany do pomocy duszpasterskiej w jednej z parafii archidiecezji − dodał rzecznik Archidiecezji Katowickiej cytowany przez „Wyborczą”. Nowym proboszczem w Baranowicach został ks. Janusz Wilk.

Wierni z Żor domagają się zwrotu pieniędzy od księdza

Cała ta bulwersująca historia ma jednak swój niespodziewany ciąg dalszy. Obecnie do śledczych zaczęli masowo zgłaszać się lokalni parafianie, którzy w przeszłości udzielali byłemu już kapłanowi prywatnych pożyczek, a których ten nigdy im nie zwrócił. Jeżeli duchowny szybko nie spłaci swoich wierzycieli, a dochodzenie udowodni, że w chwili zaciągania tych zobowiązań nie zamierzał lub nie był w stanie ich uregulować, mogą mu zostać postawione zarzuty karne o oszustwo.

Jak do tych najnowszych rewelacji podchodzą przełożeni skompromitowanego kapłana? Głos w tej sprawie ponownie zabrał ks. dr Tomasz Wojtal, rzecznik prasowy Archidiecezji Katowickiej, który poinformował, że „ksiądz Pawlas został zobowiązany do rozliczenia się z osobami, które udzieliły mu pożyczek”. Przedstawiciel kurii stanowczo podkreślił, że „audyt parafialny nie obejmował prywatnych zobowiązań finansowych zaciągniętych przez ks. Pawlasa wobec osób fizycznych. Jak zapewnił sam zainteresowany, zobowiązania te mają charakter osobisty i nie są bezpośrednio związane z działalnością parafii”. 

Źródło: Wyborcza.pl

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki