Jak zginął Łukasz Litewka? Prokuratura obala jedną z teorii. "Nie mamy podstaw"

2026-04-25 17:42

Trwa wyjaśnianie okoliczności tragicznego wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka, potrącony przez 57-letniego mężczyznę kierującego pojazdem marki Mitsubishi Colt. Zdaniem śledczych nic nie wskazuje na to, by wypadek wynikał z celowego działania. - Na ten moment nie mamy żadnych podstaw do twierdzenia, że to zdarzenie miało charakter celowy i że było de facto zabójstwem - przekazał reporterowi "Super Expressu" prok. Bartosz Kilian, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu.

  • Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu nie ma podstaw, by uznać śmierć posła Łukasza Litewki za zabójstwo, a zarzut postawiony kierowcy dotyczy nieumyślnego spowodowania wypadku.
  • Prokurator zaapelował o niepodejmowanie prób identyfikacji podejrzanego na własną rękę i nie nawoływanie do samosądów.
  • Do zdarzenia doszło 23 kwietnia na ulicy Kazimierzowskiej między Sosnowcem a Dąbrową Górniczą, gdzie 57-letni kierowca Mitsubishi Colt zjechał na przeciwległy pas, uderzając w prawidłowo jadącego rowerzystę, Łukasza Litewkę (+36 l.), który zmarł na miejscu.

Śledztwo w sprawie śmierci Łukasza Litewki. "Nie mamy podstaw do twierdzenia, że to było zabójstwo"

Mężczyzna, który śmiertelnie potrącił Łukasza Litewkę trafił do aresztu, lecz zgodnie z decyzją sądu może wyjść zza krat po wpłaceniu poręczenia majątkowego wynoszącego 40 tysięcy złotych. Wówczas byłby objęty wolnościowymi środkami zapobiegawczymi. Na początku przyszłego tygodnia prokurator referent podejmie ewentualnie decyzję o złożeniu zażalenia na tę decyzję sądu. Prokuratura już wcześniej informowała, że 57-latek przyznał się do spowodowania wypadku. Równocześnie śledczy podkreślają, że nic nie wskazuje, by tragiczne zdarzenie wynikało z celowego działania podejrzanego. 

- Na ten moment nie mamy żadnych podstaw do twierdzenia, że to zdarzenie miało charakter celowy i że było de facto zabójstwem Pana posła. Przeciwnie, zarzut stawiany kierującemu pojazdem opiera się na stwierdzeniu nieumyślności - przekazał reporterowi "Super Expressu" prok. Bartosz Kilian, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu.

Dodatkowo prokuratura zaapelowała, żeby nie podejmować prób ustalania na własną rękę tożsamości i personaliów podejrzanego, ani nie nawoływać do dokonywania na nim samosądów.

- Pojawiają się doniesienia o inicjatywach, które mają na celu identyfikację podejrzanego w ramach działań społecznych. Bardzo proszę wszystkich o to, by nie ulegać tego rodzaju pokusie. To organy procesowe są od tego, by zbadać dogłębnie to zdarzenie i by dokonać jego rozliczenia – powiedział prok. Kilian.

Jak doszło do wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka? Rekonstrukcja zdarzeń

W czwartek, 23 kwietnia, ulicą Kazimierzowską łączącą Sosnowiec z Dąbrową Górniczą jechał na rowerze w stronę Dąbrowy Łukasz Litewka (†36 l.). Z naprzeciwka zbliżał się Mitsubishi Colt, prowadzony przez 57-latka. W pewnym momencie samochód zjechał na lewą stronę, na przeciwległy pas ruchu. Przez chwilę jego lewe koła "złapały" pobocze. Potem samochód uderzył w rowerzystę jadącego prawidłowo. Łukasz Litewka wpadł na maskę auta, odbił się od niej i wpadł do przydrożnego rowu. Był w pozycji skulonej. Nieprzytomny. Wkrótce na miejsce nadjechali inni kierowcy. Zatrzymali się by udzielić pomocy.

W tym czasie 57-letni sprawca stał obok samochodu, który wylądował w rowie. Próbował telefonicznie zawiadomić służby, ale był zbyt roztrzęsiony. Ostatecznie na numer alarmowy zadzwonił jeden z tych kierowców, którzy pojawili się na miejscu wypadku później. Instruowany telefonicznie przez dyspozytora numeru alarmowego przeprowadzał reanimację, którą przejęli potem ratownicy z załogi pogotowia. Niestety życia Łukasza Litewki nie udało się uratować. 36-latek zmarł na miejscu zdarzenia.

Sonda
Co jeszcze można zrobić, by wypadków na polskich drogach było mniej?
Sprawca śmiertelnego wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka doprowadzony do prokuratury i sądu

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki