Walentynki zbliżają się wielkimi krokami, a ty gorączkowo szukasz pomysłu na prezent? Każdy wydaje Ci się zbyt banalny i mało wyszukany? A gdyby tak sprawdzić tego dnia, czy na pewno do siebie pasujecie i zamknąć się na 24 godziny w magazynie? Brzmi szaleńczo? Spróbujmy to sobie nakreślić...
Kontaktujesz się z RóżaRent, wybierasz spośród 160 boksów w pięciu różnych rozmiarach. Ma być romantycznie, więc stawiasz na ogrzewany o powierzchni 2,5 metrów kwadratowych. Jest bezpieczne, bo obiekt jest monitorowany, dodatkowo pilnują go stróże...
Spokojnie, to może być dobry pomysł na randkę, ale nie musisz tego robić. Wystarczy, że spróbujesz wyobrazić sobie taką sytuację, a możesz wygrać zaproszenie na romantyczną kolację dla dwojga.
i
Chcesz wczuć się w klimat? Zobacz, o co dokładnie pytamy: http://www.rozarent.pl/
WYGRAJ ZAPROSZENIE NA ROMANTYCZNĄ KOLACJĘ [ZASADY]
i
Mamy dla Was pięć podwójnych zaproszeń na kolację w Smaku Róży. To elegancka restauracja z niebywałym klimatem - budynek z czerwonej cegły i dużymi przeszkleniami zwraca uwagę harmonijną bryłą nawiązującą do XIX-wiecznej architektury. W środku jest romantycznie i przytulnie, a o smacznym jedzeniu długo nie zapomnisz.
Jakie są zasady konkursu?
Odpowiedz na pytanie: Z kim byłbyś w stanie zamknąć się w magazynie na 24 godziny? Ciekawie uzasadnij i wygraj 1 z 5 podwójnych zaproszeń na kolację do Restauracji „Smak Róży” o wartości 120 zł każdy.
Odpowiedzi ślijcie do 12 lutego na adres [email protected]. Dzień później wybierzemy pięć najbardziej kreatywnych i skontaktujemy się ze zwycięzcami.
Chcesz wiedzieć, o co walczysz? Zobacz tutaj: http://smakrozy.pl/
PS Gdyby jednak historia z magazynem w ten wieczór przypadła Wam do gustu, podpowiadamy, że magazyny znajdują się w w pobliżu restauracji.
i
Regulamin konkursu znajdziesz TUTAJ.
AKTUALIZACJA! ZNAMY ZWYCIĘZCÓW KONKURSU [NAJLEPSZE ODPOWIEDZI]
Gratulujemy zwycięzcom konkursu, którzy wykazali się dużą kreatywnością przy odpowiedzi na pytanie konkursowe. Poniżej teksty szczęśliwców.
Zgłaszam się... Ja, Monika Rychter.
Nie wiem, czy to właściwe, ale co dzisiaj jest właściwe?
Proszę w magazynie zamknijcie mnie.
Oczywiście nie samą, o nie!
Mam dom, dziecko i dużego psa.
Ale noc tylko z mężem? O TAK!
Żeby pod osłoną nocy stał się samcem wysokim, żeby zerkał na mnie tym swoim nieprzyzwoitym wzrokiem.
Żeby chciał znowu dotknąć i przytulić,
a ja bym się mogła mocno w niego wtulić.
Żeby poczuć w sobie prawdziwą kobietę...
By zobaczył we mnie choć jedną zaletę.
Nie na zawsze! Na noc, na chwilę...
Ile to jest warte? No ile...
=================
Bezkompromisowo i bezkonkurencyjnie 24 godziny spędziłabym tam z moją drugą połówką. Poznaliśmy się w październiku 2016 i była to miłość od pierwszego wejrzenia. Począwszy od tego, że pociągał mnie tym, jak na mnie patrzył i hipnotyzował, przez siwiznę na głowie, skończywszy na czarującym uśmiechu. Od początku się rozumieliśmy i mieliśmy o czym rozmawiać. Mamy te same poglądy na życie czy politykę. Doskonale rozumiemy swoje żarty, bo mamy to samo poczucie humoru. On oświadczył się o północy w Nowy Rok. Przeżyłam w swoim życiu około 100 randek, z czego prawie każda okazała się być niewypałem. Faceci brali mnie na długie spacery, na kawę w Macu, za którą nieraz musiałam zapłacić. Nie wchodząc zbytnio w szczegóły, stwierdziłam, że Michał będzie ostatnią osobą, z którą pójdę na randkę. Chciałam już odpuścić. Zrozumiałam, że nie mam najwyraźniej szczęścia w miłości i całą swoją energię wykorzystam w pracy. Jeśli tym razem nie wypali - kończę z mężczyznami. Tego feralnego dnia, gdy się poznaliśmy, byłam po całym dniu pracy, nawet nie poprawiłam makijażu, mimo że robiłam to przed każdą poprzednią randką. Skoro do tej pory nie spotkałam wymarzonego gościa, z którym mogłabym spędzić życie, to i tym razem tak nie będzie. Myliłam się. Dziś bardzo żałuję, że wtedy wyglądałam jak pospolite pół duży zza krzaka. Michał to moja miłość życia. Pierwsza prawdziwa wśród gąszczu nic niewartych mężczyzn. 25 marca bierzemy ślub. Tak, szybko. Ale na co czekać? Zasłużyliśmy na dobę tylko we dwoje. W natłoku spraw, nie mamy czasu przed ślubem na spędzanie chwil w swoim własnym gronie. Parę razy się przeprowadzaliśmy, pokonaliśmy wszelkie przeszkody, by móc być ze sobą każdego wieczoru i ranka, ale na wystawnej kolacji nigdy nie byliśmy. Zaproszenie do RóżaRent byłoby moją niespodzianką dla Niego w ten szczególny dzień. Rok wcześniej, każde z nas, nie znając się, spędziło ten dzień w pracy. Tym razem planowałam coś niezwykłego, a na Facebooku wyświetlił się Wasz post. Nie wiem kiedy będziemy mieć okazję na spędzenie czasu w tego typu miejscu, tym bardziej że organizacja przyjęcia weselnego nadszarpnęła budżet obojga z nas. Będę zatem bardzo wdzięczna za nagrodzenie mojego uzasadnienia. Najprościej rzecz ujmując, chcę dla nas czegoś wyjątkowego, a Wasza nagroda pozwoli mi to zrealizować. Pozdrawiam, Magdalena Balwierczak.
===========================
Witam serdecznie,
Poniżej odpowiedź na pytanie konkursowe:
"Zamknięcie się z Ukochaną na 24 godziny byłoby wyjątkowo oryginalnym sposobem na ucieczkę od prozy dnia codziennego i doskonałą okazją do spędzenia czternastego dnia lutego li tylko we dwoje. W natłoku piętrzących się po sufit problemów niełatwo choć na moment przystopować, by w stu procentach potrafić okazać to, jak wielkim uczuciem darzymy tę Drugą Połówkę, a mimo to – będąc zakochanym bez pamięci – potrafimy znaleźć tę chwilę każdego dnia i o każdej jego porze.
Moja Magdalena to Kobieta Mojego Życia – i wiem to po zaledwie 4 miesiącach znajomości. Ba, wiedziałem to niemal od początku. W moim życiu nigdy dotąd nie pojawiła się osoba, dla której byłbym tak ważny i wyjątkowy, i kogo jednocześnie ja obdarzyłbym tak wielkim uczuciem. Uczuciem, które przeszywa mnie za każdym razem, gdy jest mi dane patrzeć, jak śpi. Gdy wracam do domu z pracy i wiem, że ona czeka na mnie i tęskni tak samo jak ja. Gdy przed obiadem patrzymy sobie w oczy i mówimy „smacznego Kochanie”. Gdy w poważnych sytuacjach udowadnia, jaką jest dojrzałą osobą. Gdy patrzę, kiedy się uśmiecha i dociera do mnie, jak wielkie szczęście mnie spotkało. Jest stuprocentową kobietą, o której marzy każdy facet. A ona wybrała mnie.
Nie powinno więc chyba dziwić, że za kilka tygodni zostanie moją żoną, a ja jej mężem. Nie powinno, ale dziwi. Dziwi tych, którym nigdy nie było dane poczuć choć przez moment tego, co my czujemy na co dzień. Chcemy spędzić ze sobą życie. Chcemy stworzyć rodzinę i mieć dzieci. Chcemy być już zawsze tak szczęśliwi jak jesteśmy dzisiaj i – mimo wielu przeciwności, które już zdążyły nas nie ominąć – wiemy na pewno, że zawsze będziemy.
W dniu Św. Walentego na pewno nie pójdziemy do pracy i spędzimy ten dzień, ciesząc się swoją obecnością. Być może poprzebywamy ze sobą przez całą dobę w magazynie lub zjemy romantyczną kolację w Restauracji „Smak Róży”. Niezależnie, gdzie i jak spędzimy ten wyjątkowy dzień, z pewnością będzie pełen prawdziwej miłości, którą darzymy się nie tylko od święta, ale każdej nocy i każdego dnia.
Odpowiadając na pytanie – zamknąć się na 24 w magazynie byłbym w stanie z moją Ukochaną, co zresztą uczyniłbym z miłą chęcią "
Pozdrawiam i życzę udanej reszty tygodnia
Michał Boduch
========================
Witam, nazywam się Kornas Angelika
Na magazynie najchętniej zamknelabym się z moim mężem para jesteśmy od 14 lutego 2010 małżeństwem od 22 sierpnia 2015 w czerwcu 2013 urodził nam siw synek i od tamtego czasu nie mamy możliwości pielęgnowania naszej miłości . Ja jako młoda mama zajmuje się synem i pracuje mąż pracuje na kopalni i praktycznie się wymieniamy jedynie kiedy jesteśmy obok siebie to w nocy ale gdy mąż wraca z pracy ja już śpię żeby rano wstać do pracy . Takie 24 h w takim magazynie napewno by nas na nowo zbliżyły i na nowo rozwaliły żar naszej miłości , nawet taka kolacja dla nas to coś nadzwyczajnego bo poprostu w naszych czasach nie starcza żeby sobie pozwolić na kolację w restauracji a wiem że mężowi jest przykro że nawet w walentynki i w naszą rocznice związku nie może zrobić dla mnie nic specjalnego ale co roku sie stara . W tym roku ja chciałabym go zaskoczyć tym bardziej że naprawdę pracuje w takiej branży ze nigdy nie wiadomo czy coś się nie stanie . Liczę że mi pomożecie uczcić nasze swieto
=============
Kacper Sujka
Na pewno byłaby to moja dziewczyna, ahhh jej 160cm w kapeluszu i na szpilkach byłoby idealnym pretekstem na narobienie jej stracha. 5.02 byliśmy na horrorze "rings" i właśnie przez te 24 godziny zrobiłbym jej takiego stracha, że skończyloby się to przyjazdem policji i straży pożarnej w miejsce gdzie znajduje się magazyn.
Ale pokolei, najpierw przygotowania czyli:
1.Głośniki
2.Projektor (kieszonkowy swoją drogą bardzo fajny bajer) 3.Prawdziwy kumpel który zawsze pomoże.
4.Oczywiscie nagrania takich dźwięków jak płacz dziecka, skrzypiacje huśtawki itp.
5. Kolaboracyjny pracownik magazynu.
Oczywiście kolega zaraz po seansie zadzwonił do niej z zastrzeżonego numeru, gdy odebrała, grobowa cisza... Później napisałem mu żeby dla pewności wysłał jej sms że zostało jej 7 dni.
Na spędzenie nocy w magazynie nie namawiałbym jej długo bo lubi przygody Umówić się z jednym pracownikiem aby "przechowal" nas do zamknięcia.
Czekamy aż wszyscy opuszcza magazyn czyli coś koło 2-3 godzin po zamknięciu wychodzę z kryjówki pod pretekstem "sprawdzę czy już można wyjść"
Wychodzę idę do szatni pracowników gdzie owy pracownik zostawił mi cały asortyment w szafce do której oczywiście przypadkowo mam kluczyk Szybkie rozstawienie małych głośników i projektor z filmikiem z Samara przed jakąś gołą ścianą.
Godzina dwie chodzenia po magazynie zwiedzanie wszystkiego 2 godziny.
Po 5 godzinach od zamknięcia zaczynamy zabawę.
Ide do łazienki za potrzeba i włączam głośnik z huśtawka Już wiemy jaka była jej reakcja ale idziemy do mojej lubej żeby uspokoić bawimy się kolejna godzinę.
Teraz do sedna sprawy czyli odpalam projektor z filmikiem i głośniki, oczywiście wpadamy OBOJE w panikę nie wiemy co zrobić ze strachu wpadamy do wcześniejszej kryjówki.
Dac cynk koledze aby zadzwonił znów do wkrecanej z nieznanego numeru oczywiście głuchy telefon pierwszy drugi a potem kolejnych pięć i cisza, po czymś takim stwierdzam że wychodzimy i uciekamy, wychodząc z kryjówki włączam przez telefon wszystkie głośniki i płacz dziecka.... Totalna masakra ona w płacz po wyjściu telefon na policję. Na koniec przygody nasz związek pod wielkim znakiem zapytania, mandat za wezwanie policji, a po takiej akcji to trzeba będzie ją zabrać gdzieś na przeprosiny, a kolacja w "Smaku Róży"i bukiet czerwonych róż wydaje się być idealnym pomysłem.