Pluszowy pieróg bohaterem Zimowych Igrzysk Olimpijskich
Nie każdy bohater sportowych aren nosi medal. Czasem jest nim pluszowy pieróg. Tak właśnie stało się w trakcie Igrzysk Zimowych w Mediolanie-Cortinie. Pieroguszek, ręcznie wykonany przez spółdzielnię socjalną Honolulu z Katowic, zdobył serca kibiców, mediów i internautów.
– To kompletny przypadek – mówi dla "ESKI" Przemysław Sołtysik, prezes spółdzielni. – Jedna z naszych reprezentantek kupiła Pieroguszka przez sklep internetowy i pokazała go w wiosce olimpijskiej. Później zaczęło się dziać coś niesamowitego. Zauważyliśmy, że zaczęto nas tagować w mediach społecznościowych, a Związek Łyżwiarstwa Figurowego poprosił nas o przesłanie dodatkowych sztuk. Maskotki właśnie lecą do Mediolanu.
Pieroguszki powstają ręcznie w małym zespole spółdzielni – pracuje w nim około dziesięciu osób, w tym osoby z niepełnosprawnością intelektualną. Każda sztuka jest starannie szyta, wypychana i pakowana w ekologiczne opakowania z recyklingu.
– Tworzymy kilkadziesiąt do kilkuset maskotek miesięcznie – mówi Sołtysik. – To niewielka skala produkcji, ale stawiamy na jakość i ręczną pracę, bo to też część naszej idei – wyjaśnia.
W ofercie „Luftu”, sklepu i warsztatów spółdzielni, jest aż 16 wariantów Pieroguszków w różnych kolorach. Najbardziej rozchwytywana śmietankowa wersja kosztuje 89 zł, a pozostałe wahają się między 99 a 139 zł.
Pieroguszek zyskał rozgłos skalę światową
Fenomen Pieroguszka szybko wyszedł poza granice Polski. – Dostajemy telefony i wiadomości z całego świata, w tym ze Stanów Zjednoczonych. Nasze zapasy wyczerpały się dosłownie w dwa dni – opowiada Sołtysik. – To niesamowite, bo nigdy wcześniej nie mieliśmy takiego zainteresowania zagranicą.
Maskotka zwróciła uwagę nie tylko kibiców, ale i celebrytów. Sam Snoop Dogg, honorowy trener reprezentacji USA podczas igrzysk, pytał o Pieroguszka i jego dostępność. – Amerykańska telewizja i dziennikarze interesowali się, czy to oficjalna maskotka reprezentacji – dodaje Magdalena Tascher, prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego.
Za fenomenem Pieroguszka stoi nie tylko urok maskotki, ale też idea spółdzielni. Honolulu od 2014 roku wspiera osoby z niepełnosprawnościami, oferując im pracę, reintegrację społeczną i możliwość rozwijania pasji.
– Naszym celem nie jest zysk, lecz tworzenie miejsca, gdzie osoby z niepełnosprawnościami mogą realizować swoje pomysły i uczyć się pracy – podkreśla Sołtysik. – Każdy wypracowany grosz przeznaczamy na dalsze działania edukacyjne i społeczne.
Maskotka stała się też symbolem kreatywności i lokalnego rękodzieła. Pokazuje, że nawet niewielkie projekty mogą zyskać globalny rozgłos, jeśli mają w sobie duszę i historię.
Od Katowic do Mediolanu
Dzięki przypadkowemu zakupowi, media społecznościowe spółdzielni wystrzeliły w górę. Profil Luftu i Honolulu odnotował trzykrotny wzrost zasięgów, a popularność maskotki w sieci przerosła wszelkie oczekiwania.
– Chcemy, aby Pieroguszek nie był tylko zabawką, ale symbolem idei, którą reprezentujemy – dodaje prezes. – To może też być świetna okazja, aby promować polską kulturę i rękodzieło na świecie.
Z Katowic do Mediolanu – mały pieróg pokazuje, że kreatywność i inkluzywność mogą zdobywać serca ludzi na całym świecie.
Igrzyska Zimowe w Mediolanie. ZDJĘCIA: