„Niebo zabrało dyrygenta”. Julka żegna Łukasza Litewkę
Łzy, niedowierzanie i poczucie ogromnej straty - tak Polacy reagują na śmierć Łukasza Litewki. Parlamentarzysta, społecznik i aktywista z Sosnowca zginął w czwartek, 23 kwietnia, w tragicznym wypadku na trasie Sosnowiec-Dąbrowa Górnicza. Miał zaledwie 36 lat.
Dziś sieć zalewają wspomnienia, zdjęcia i słowa wdzięczności. Wśród najbardziej poruszających głosów jest wpis Julki, nastolatki żyjącej z miopatią, czyli nieuleczalną chorobą prowadzącą do stopniowego zaniku mięśni. Dziewczyna poznała posła kilka lat temu, gdy zbierano środki na jej rehabilitację. To właśnie dzięki jego zaangażowaniu mogła spełniać swoje marzenia i zrealizować wyjazdy na turnusy lecznicze.
„To dzięki Tobie ludzie zobaczyli nie tylko moją chorobę, ale też mnie” - napisała. Wspomina ich spotkanie jako moment wyjątkowy. „Nie stałeś nade mną. Kucnąłeś przy moim wózku, żeby być na równi ze mną. Dla wielu to drobiazg… dla mnie wszystko”. Jak podkreśla, to właśnie wtedy zrozumiała, jak wielkie miał serce.
Jej słowa pełne są wdzięczności, ale i bólu po stracie. „Mówią, że niebo zabiera najlepszych… Dziś zabrało dyrygenta. Ale ta orkiestra, którą stworzyłeś, nie zamilknie. Bo każda osoba, która Cię poznała, niesie dalej Twoją melodię” – napisała, obiecując, że będzie nieść dalej dobro, które on dawał innym.
Polecany artykuł:
Tak Łukasz Litewka wspominał Julkę
Jeszcze w lutym tego roku sam Łukasz Litewka pisał o Julce, wspominając jej determinację i niezwykłą siłę. Opisywał, jak mimo postępującej choroby dziewczyna walczy o każdy ruch i spełnia marzenia, które wydawały się niemożliwe. Przyznał wtedy, że nie wierzył, iż uda się jej m.in. zjechać na nartach, a jednak to zrobiła.
Wypadek Łukasza Litewki. Śledczy przesłuchują kierowcę
Do tragicznego wypadku doszło w czwartek około godziny 13. Poseł jechał rowerem, gdy uderzył w niego samochód. Według wstępnych ustaleń kierowca miał nagle stracić przytomność i zjechać z toru jazdy. Na miejscu natychmiast pojawiły się służby, a reanimacja trwała około godziny. Niestety, życia 36-latka nie udało się uratować.
Jak przekazał prokurator Bartosz Kilian z Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, przyczyną śmierci była rozległa utrata krwi spowodowana wielonarządowymi obrażeniami. „Doszło do przecięcia kluczowych arterii” - poinformował.
Polecany artykuł:
Polecany artykuł: