Poruszające słowa mamy Jagody o Łukaszu Litewce. „Niech jako anioł z nieba czuwa nad nami”

2026-04-24 13:19

To była jedna z tych akcji, które pokazują potęgę dobra, ale jej finał przeplata się z niewyobrażalnym dramatem. Łukasz Litewka, który zginął w tragiczny sposób na drodze w Dąbrowie Górniczej, do ostatnich chwil interesował się losem 22-letniej Jagody walczącej z guzem mózgu. W rozmowie z nami mama dziewczyny, pani Ewelina Stano, nie kryje łez. "To jest nie do uwierzenia. Nikt go już nie zastąpi" - mówi, relacjonując dramatyczną walkę o życie córki.

Historia Jagody, 22-letniej dziewczyny walczącej z agresywnym nowotworem mózgu, poruszyła tysiące serc. Szansą na ratunek okazała się kosztowna terapia w Monachium. Wtedy do akcji wkroczył poseł Łukasz Litewka, znany ze swojej działalności charytatywnej. Dzięki zaangażowaniu "TeamLitewka", zbiórka na leczenie Jagody, żołnierza WOT-u i studentki AWF, wystrzeliła w kosmicznym tempie. Dziś Jagoda jest w Monachium, a jej mama, Ewelina Stano, dzieli się z nami bolesnymi refleksjami.

Lawina dobra

Wszystko zaczęło się od kontaktu dobrych ludzi z posłem. Jak wspomina mama Jagody, rodzina nie spodziewała się tak gwałtownej reakcji internautów.

- Jakieś dobre dusze się z panem posłem skontaktowały i po prostu poszło to jak lawina. Nie nie byliśmy przygotowani na coś takiego. To nas bardzo zszokowało

-  wyznaje Ewelina Stano.

Zbiórka, która stała w miejscu, po udostępnieniu przez Litewkę zebrała pół miliona złotych w zaledwie godzinę.

- Oglądałyśmy z Jagodą jakiś film wieczorem, a tu nagle wszyscy wydzwaniają. Nawet nie wiedziałyśmy, a na koncie zbiórki było już pół miliona. To wszystko wydarzyło się chyba w ciągu godziny

 - dodaje kobieta.

Walka o życie Jagody 

Choć pieniądze udało się zebrać, los postawił przed rodziną kolejne przeszkody. Stan Jagody nagle się pogorszył, co wymusiło natychmiastowy transport do Niemiec.

- Niestety immunoterapia, na którą zbierane były pieniądze jest przesunięta w czasie, bo Jagoda źle się poczuła. My w tej chwili jesteśmy w Monachium, będziemy ratowali życie 

- mówi nam mama 22-latki.

Sytuacja jest dynamiczna, a każdy dzień to nowa bitwa. Pani Ewelina podkreśla, że to właśnie dzięki determinacji zmarłego społecznika mają teraz środki, by nie odchodzić od łóżka córki.

- To trochę takie w naszym odczuciu szczęście w nieszczęściu, że ta zbiórka została przejęta przez TeamLitewka i poszła w takim kierunku, bo byśmy tak naprawdę nie mieli funduszy żeby Jagodę ratować

 - słyszymy od mamy Jagody.

Ostatnia wiadomość od Łukasza Litewki

To, co najbardziej porusza w tej historii, to fakt, że Łukasz Litewka do samego końca żył sprawą Jagody. Jeszcze w środę 22 kwietnia napisał na swoim profilu: "Moi Drodzy, 28 kwietnia Jagodzie ma zostać podana szczepionka (...). Walcz Jagoda!". Jak się okazuje, poseł dopytywał o szczegóły prywatnie jeszcze tuż przed śmiercią.

- Dzień przed tragicznym wypadkiem odzywał się do nas na WhatsAppie. Pytał o szczepionkę dla Jagody 

- wspomina pani Ewelina.

Śmierć posła pod kołami samochodu w Dąbrowie Górniczej była dla rodziny ciosem prosto w serce.

- Ta nagła śmierć posła Litewki, jeszcze tak beznadziejna, niefortunna. To jest nie do uwierzenia. Nikt go już nie zastąpi. Od lat go obserwowaliśmy. Ja nawet lodówkę dawałam przez niego osobom potrzebującym. Nie dało się go nie kojarzyć

 - dodaje poruszona.

Kim jest Jagoda? Ratowniczka, która sama potrzebuje ratunku

Jagoda to niezwykle dzielna dziewczyna. Przed chorobą studiowała na AWF, była żołnierzem WOT-u. Zawsze niosła pomoc innym. Teraz sama jej potrzebuje.

- Przez lata pomagała, miała przyjaciół, studiowała AWF, organizowała podróże, do tego jest jeszcze żołnierzem WOT-u, w sekcji ratowniczej jest ratownikiem medycznym

- podkreśla jej mama. 

Anioł stróż zza światów

Rodzina jest w Monachium, gdzie czeka na kluczowe badania i operację. Splot wydarzeń - nagłe pogorszenie stanu zdrowia Jagody i niespodziewana śmierć człowieka, który dał im nadzieję - jest dla nich niewyobrażalny.

- Ten zbieg okoliczności też jest niesamowity, że gdzieś teraz Jagoda źle się poczuła i karetka nas zawiozła do kliniki w Monachium. A do tego nagła śmierć posła Litewki, jeszcze tak beznadziejna, niefortunna. To jest nie do uwierzenia

- mówi.

W tych trudnych chwilach mama Jagody wspomina posła Litewkę, widząc w jego ostatnim geście coś więcej niż tylko pomoc.

- To taki niefortunny splot zdarzeń, bo w marcu mojej przyjaciółki mąż też nagle umarł i też miał na imię Łukasz i też był bardzo dobrym człowiekiem. Jedyne, co mogę powiedzieć, to żeby jako anioł z nieba czuwał nad tymi wszystkimi ludźmi, których zostawił teraz tutaj i żeby się spełniło jego marzenie, aby ci ludzie mieli nadal pieniądze, żeby walczyć o zdrowie

-kończy Ewelina Stano. 

Przypomnijmy, że do tragicznego wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka, doszło 23 kwietnia. Poseł został potrącony podczas jazdy rowerem. Kierowca Mitsubishi był trzeźwy, prokuratura wyjaśnia okoliczności zdarzenia.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki