Black Friday to czas sporych promocji i obniżek cen. Szczególnie w Stanach Zjednoczonych cieszy się on ogromną popularnością. Niestety wraz z zakupowym szaleństwem rozpoczyna się batalia w sklepach. Powstała nawet witryna "Black Friday Death Count" (ang. Licznik Przypadków Śmiertelnych w Czarny Piątek), która zlicza wszystkie ofiary Black Friday - zarówno te śmiertelne, jak i poszkodowane. Niestety mieszkańcy USA wpadają w prawdziwą histerię podczas promocji na Black Friday. Do tej pory podczas Czarnego Piątku na świecie zginęło prawdopodobnie 12 osób, a 117 zostało rannych. Oczywiście ta liczba może być większa, ponieważ nie wszystkie przypadki tragedii podczas tego dnia trafiają do mediów. Wszystko zaczyna się, gdy tylko otworzą się drzwi sklepu. Ludzie zaczynają biec, popychać się, szarpać, upadają, mdleją, a inni po nich depczą. Dochodzi także do bójek o miejsce parkingowe w markecie.
Według witryny "Black Friday Death Count" rekordzistą wypadków jest Walmart, czyli jedna z największych sieci supermarketów w Stanach Zjednoczonych - tam dochodzi do 70 procent wypadków. W 2008 roku w Walmarcie w Nowym Jorku dwa tysiące klientów stratowało sprzedawcę. Martwy mężczyzna leżał na podłodze, a ludzie po nim deptali. Kiedy sklep ogłosił, że wszyscy klienci natychmiast muszą opuścić sklep, ponieważ zginał człowiek, ci byli oburzeni i zignorowali nakaz. Kiedyś w sklepie Target starszy mężczyzna podczas zakupów dostał ataku serca. Upadł na ziemię, ale ludzie byli zbyt zajęci walką o przecenione produkty, żeby wezwać pomoc. W 2016 roku w San Antonio doszło do strzelaniny podczas Black Friday. Jeden z przepychających się mężczyzn zaczął ciągnąć kobietę za włosy. Kiedy inny mężczyzna stanął w jej obronie, został zastrzelony.