Jak podaje "Dziennik Bałtycki", Sąd Okręgowy w Słupsku skazał 31-letnią Natalię S. na 10 lat więzienia za zabójstwo swojego partnera, Adama D. Do tragedii doszło w sylwestrową noc na przełomie 2023 i 2024 roku w Miłocicach (gmina Miastko). Sąd dodatkowo zasądził na rzecz bliskich zmarłego: jego ojca, rodzeństwa oraz dwóch córek, po 25 tysięcy złotych zadośćuczynienia dla każdej z osób.
Adam D. zginął od ciosu nożem. Para była razem od około 15 lat i wychowywała dwie córki. Wyrok jest nieprawomocny.
Burzliwy związek i częste awantury. Sylwester zakończył się tragedią
Z ustaleń śledczych wynikało, że relacja Natalii S. i Adama D. była napięta. Pomiędzy parą notorycznie dochodziło do konfliktów. Kobieta i mężczyzna rozstawali się, a następnie wracali do siebie. Wspólnie nadużywali alkoholu, a po jego spożyciu często dochodziło do kłótni. Główną przyczyną sporów była zazdrość i wzajemne oskarżenia o zdradę.
31 grudnia 2023 roku para spędzała Sylwestra z sąsiadami. Wspólnie spożywali alkohol. Po zakończeniu spotkania Natalia S. i jej partner wrócili do swojego mieszkania, a dzieci położyły się spać. W nocy między partnerami doszło do kolejnej kłótni. Około godziny 2 kobieta wezwała policję. Po przyjeździe funkcjonariuszy Adam D. zadeklarował, że opuści mieszkanie. Dzieci zostały przekazane pod opiekę sąsiada z uwagi na stan nietrzeźwości matki.
Adam D. udał się do brata, gdzie dalej pił alkohol. W tym czasie Natalia S. próbowała się z nim kontaktować telefonicznie. Po pewnym czasie mężczyzna wrócił do domu, co obudziło starszą córkę. W pewnym momencie dziewczynka miała usłyszeć groźby wypowiadane przez ojca. Na polecenie matki zadzwoniła na numer alarmowy.
Mimo to Natalia S. wstała z łóżka, poszła do kuchni i wzięła nóż. Następnie udała się do przedpokoju, gdzie spotkała partnera. Tam zadała mu dwa ciosy. Jeden w twarz, drugi w klatkę piersiową. Mężczyzna upadł na podłogę.
Kobieta twierdziła, że działała w samoobronie, obawiając się o życie swoje i córek
Po zdarzeniu kobieta poleciła córce ponownie wezwać pomoc i przystąpiła do reanimacji partnera. Przybyli na miejsce funkcjonariusze przejęli akcję ratunkową do czasu przyjazdu pogotowia. Mimo podjętych działań, życia Adama D. nie udało się uratować.
Bezpośrednią przyczyną śmierci mężczyzny był masywny krwotok spowodowany raną kłutą klatki piersiowej. Natalia S. nie przyznała się do winy. Zarówno w trakcie śledztwa, jak i procesu twierdziła, że działała w obronie własnej. Według relacji kobiety partner miał zachowywać się agresywnie, a ona obawiała się o bezpieczeństwo swoje i córek. Jednocześnie przyznała, że mężczyzna nie stosował wcześniej przemocy wobec dzieci.