Polacy uwięzieni w Dubaju po ataku Iranu. Turysta z Trójmiasta: Ta sytuacja przygnębia

2026-03-03 8:53

Wymiana ognia na Bliskim Wschodzie doprowadziła do paraliżu komunikacyjnego, który dotknął polskich podróżnych. Po śmierci ajatollaha Chameneiego i odwetowym ataku Teheranu, wielu turystów zostało zmuszonych do przedłużenia pobytu w hotelach. Pan Robert z Trójmiasta opowiada o atmosferze niepewności i widoku myśliwców na niebie. Mimo trudnych okoliczności, nasi rodacy starają się zachować spokój.

Polacy uwięzieni w Dubaju. Poruszająca relacja Roberta z Trójmiasta: Ta sytuacja przygnębia

i

Autor: East News/ East News

Pan Robert z Trójmiasta czeka na powrót. Irański odwet uziemił turystów

Reakcją Teheranu na śmierć najwyższego przywódcy duchowego był zmasowany ostrzał rakietowy, wycelowany nie tylko w Izrael, ale również w kraje Zatoki Perskiej. Pociski skierowano między innymi na bazy amerykańskie w Katarze, Bahrajnie oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Echa eksplozji dotarły do Polaków przebywających obecnie w Dubaju, wywołując niepokój.

Napięcie w regionie zmusiło przewoźników do natychmiastowej reakcji. Polskie Linie Lotnicze LOT podjęły decyzję o zawieszeniu części połączeń, w tym rejsów do Dubaju, co najmniej do 4 marca. W takiej pułapce logistycznej znalazł się pan Robert. Mieszkaniec Trójmiasta przyznaje wprost, że termin jego powrotu do kraju pozostaje wielką niewiadomą.

„- Nie ma co ukrywać, że jakiś mały stres jest i ta sytuacja lekko przygnębia. Człowiek wolałby już być w domu i planował być już w domu od zeszłej soboty” - mówi pan Robert.

Turysta zauważa jednak, że na ulicach metropolii nie widać oznak paniki. W jego ocenie służby panują nad rozwojem wydarzeń, a sytuacja w mieście wygląda na stabilną.

„- Na pewno czuć jakiś lekki stres, kiedy jakaś rakieta przelatuje i słychać ten moment przejęcia tej rakiety, zneutralizowania tej rakiety. Takie sytuacje z pewnością podnoszą ciśnienie, ale to jest tylko na chwilę. Czujemy się tu w miarę bezpiecznie. Czujemy się w jakimś stopniu na pewno zaopiekowani” - dodaje.

Pani Katarzyna widziała pociski nad miastem. Polka relacjonuje nocny atak

Do dramatycznych scen doszło w poniedziałek 2 marca nad ranem, gdy nad Tel Awiwem i Jerozolimą rozległy się potężne huki. Optyka wydarzeń była widoczna także z emiratów. W rozmowie z Radiem Eska pani Katarzyna, która mieszka na stałe w Dubaju, opisała moment ataku. Kobieta obserwowała działania systemów obronnych bezpośrednio ze swojego mieszkania.

„- Czy się boimy? Tak. Gołym okiem można było zobaczyć z okna mojej sypialni jak te pociski są zestrzeliwane na niebie. Słychać było głośne huki, ale jednocześnie wczoraj wieczorem wyświetlona została flaga Zjednoczonych Emiratów Arabskich jako symbol jedności, wsparcia. To był taki bardzo mocny i uspokajający gest” - mówi pani Katarzyna.

Mimo zagrożenia, lokalna społeczność próbuje utrzymać pozory normalności, a mieszkańcy Dubaju nie rezygnują z codziennych aktywności. Pani Katarzyna zaznacza, że stara się funkcjonować w standardowym trybie, choć ogranicza swoje wyjścia do najbliższej okolicy.

„- Restauracje funkcjonują, ulice nie są puste, ludzie spacerują, przemieszczają się jeśli muszą. Ja osobiście pracuję zdalnie, takie dostałam zalecenie z mojej firmy. Natomiast wychodzę na spacer po swojej dzielnicy, idę do sklepu” - dodaje Polka.

To największa wyspa świata. Ponad 80% jej powierzchni nie nadaje się do zamieszkania

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki