Kazali jej przyrzekać na Pismo Święte, że zabierze informacje do grobu. Straciła fortunę

2026-02-13 14:38

Seniorka z Siedlec padła ofiarą oszustów, którzy podszywali się pod prokuratora oraz policjantów. W kilka miesięcy kobieta straciła ogromne pieniądze. Wyłudzacze kazali jej natomiast przysięgać na Pismo Święte, że nikt nie dowie się o całej "tajnej operacji", którą rzekomo prowadzili.

policja

i

Autor: Sabine van Erp / Andrzej Rembowski/ Pixabay.com

Kazali przysięgać na Pismo Święte i przesyłać pieniądze

Cała historia zaczęła się od jednego telefonu. Do mieszkanki Siedlec zadzwonił mężczyzna, który przekonywał, że jest policjantem. Twierdził, iż nawiązał z nią kontakt, gdyż jej dane pozyskali przestępcy, planujący włamanie na konto seniorki. W rozmowie przewinęła się także osoba, która podawała się za prokuratora.

- Kobiecie przekazano, że trwa tajna akcja wymierzona w grupę oszukującą osoby starsze i że może pomóc w zatrzymaniu sprawców. Warunek był jeden - pełna tajemnica. Seniorka usłyszała, że nikomu nie wolno jej mówić o sprawie, nawet rodzinie czy pracownikom banku. W pewnym momencie miała nawet przyrzec na Pismo Święte, że zachowa wszystko w sekrecie i "zabierze tę wiedzę do grobu". To dodatkowo utwierdziło ją w przekonaniu, że uczestniczy w poważnej operacji policyjnej - przekazała kom. Ewelina Radomyska.

Przez kilka miesięcy seniorka wypełniała polecenia oszustów - wypłacała pieniądze, po czym wpłacała gotówkę i przelewała kolejne sumy na wskazane przez wyłudzaczy konta. Rozmówcy podawali jej konkretne wytyczne, nawet co do tego, co powinna powiedzieć podczas wizyty w banku. W pobliżu bankomatów spotykała nieznajomych mężczyzn, którzy mieli jej pomóc z wpłatami. Oszuści chcieli też, aby sprzedała biżuterię, by wyłudzona kwota dodatkowo wzrosła. Jednocześnie przekonywali kobietę, że przesyłane przez nią środki muszą trafić na rachunek, do którego ma dostęp policja, lub że są zabezpieczane jako dowód. Ostatecznie ofiara straciła łącznie ponad 150 tys. zł. 

- Seniorka mieszka sama. Nikomu nie powiedziała o całej sytuacji, bo - jak przyznała - czuła się zobowiązana do dochowania tajemnicy. Dopiero w maju lub czerwcu zaczęła nabierać wątpliwości i zrozumiała, że mogła paść ofiarą przestępstwa. Sprawa została zgłoszona organom ścigania - zaznaczyła kom. Radomyska.

Policja apeluje o ostrożność

Niestety, mimo nagłaśniania spraw podobnych akcji wyłudzaczy, oszustwa na przedstawicieli służb nadal często się zdarzają. Funkcjonariusze apelują więc o ostrożność i przypominają, że sami nigdy nie proszą nikogo o wypłacanie gotówki ani o przekazywanie pieniędzy. W przypadku podejrzanej rozmowy należy szybko się rozłączyć i zgłosić sprawę pod numerem alarmowym 112 lub najbliższej jednostce policji.

Warszawa: włamał się do salonu, ukradł i zniszczył włosy warte ponad 800 tys. zł - zobacz zdjęcia:

„Łowcy głów” w akcji. Znany warszawski fotograf zatrzymany
Rozmowa na Plus
Kobieta w mundurze – blaski i cienie służby w policji

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki