„To prastara żeńska bogini. Pramatka, Opiekunka, Przyjaciółka” – tak Kora mówiła o Matce Boskiej. Piosenkarka zafascynowała się figurkami religijnymi podczas wizyty zespołu Maanam w Meksyku i zaczęła je sama malować. Jej mąż Kamil Sipowicz zwoził jej figurki z całego świata, a Kora je barwiła. Po swojemu. Każdej z Madonn nadała też imię – jest Królowa Seledynowych Snów, Królowa Czerwonych Khmerów czy Królowa Bałtyku. Część takich rzeźb trafiła na aukcje charytatywne, niektórymi obdarowywała znajomych, ale ponad dwadzieścia figurek zostało w jej domu na Roztoczu oraz u synów. I tę kolekcję można od dziś oglądać na Woli, na specjalnej wystawie zorganizowanej w ramach Festiwalu Hipolita i Ludwiki w „Otwartej Kolonii” (ul. Górczewska 15), filii Wolskiego Centrum Kultury. To święto najstarszego zachowanego w stolicy osiedla mieszkaniowego, zabytkowej Kolonii Wawelberga. Wystawa potrwa do 8 czerwca.
Kora malowała figurki Matki Boskiej. Na Woli jest ich wystawa
2019-05-24
7:25
Malowanie Madonn było dla Kory Jackowskiej w ostatnich latach życia odskocznią od choroby. A wcześniej po prostu pasją i sposobem na odprężeniem od artystycznego życia.
i