Ksiądz chciał otruć Anatola jajecznicą i kawą?! „Wystąpiły u niego wymioty”. Później go zabił i podpalił

2026-10-22 9:27

Czy ksiądz Mirosław M. próbował otruć Anatola, zanim uderzył go siekierą i podpalił na środku polnej drogi? Wstrząsające zeznania kierowniczki ośrodka dla bezdomnych. Sylwia Z. podczas pierwszego przesłuchania w 2025 roku (które zostało odczytane podczas rozprawy 21 października w sądzie w Radomiu) mówiła, że ksiądz miał poczęstować ofiarę jajecznicą i „kawą o dziwnym smaku”. − Po jej wypiciu wystąpiły u niego wymioty, które trwały cały dzień. Gdy tego dnia wrócił do ośrodka, był bardzo osłabiony − tłumaczyła.

Podczas ostatniej rozprawy w Sądzie Okręgowym w Radomiu, gdzie toczy się proces byłego proboszcza Mirosława M., padły wstrząsające zeznania. Duchowny jest oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Sylwia Z., która znała ofiarę z ośrodka pomocy, ujawniła nieznane dotąd, mrożące krew w żyłach szczegóły.

Opowiedziała o jednym z wyjazdów Anatola na plebanię księdza. Według jej relacji, opartej na rozmowie z ofiarą, duchowny poczęstował go wtedy jajecznicą i kawą, która „miała zupełnie inny, dziwny smak”. Skutki były natychmiastowe. Anatol po powrocie do ośrodka był skrajnie osłabiony i wymiotował przez cały dzień.

To nie był jedyny niepokojący incydent. Sylwia Z. opisała również dzień, gdy Anatol wrócił do ośrodka z raną głowy. Opowiedział jej, że podczas przejażdżki z księdzem Mirosławem M. samochód rzekomo się zepsuł. Duchowny kazał mu pochylić się nad bagażnikiem i nasłuchiwać stuków. Wtedy Anatol poczuł potężne uderzenie w tył głowy. Był tak zdezorientowany, że nie potrafił określić, co się stało.

Gdy dopytywałam, czy to klapa od bagażnika na niego spadła, odparł, że być może była to klapa, a być może meteoryt czy satelita − zeznawała kobieta.

Dopiero później śledztwo wykazało, że była to nieudana próba zabójstwa przy użyciu siekiery.

Przypomnijmy, tłem zbrodni był konflikt o majątek. Anatol, bezdomny, ale głęboko wierzący człowiek, przepisał na księdza swoją nieruchomość. W zamian duchowny zobowiązał się do zapewnienia mu dożywotniej opieki. Obietnica nigdy nie została spełniona. Gdy Anatol zaczął domagać się dachu nad głową, stał się dla proboszcza problemem, który ten postanowił rozwiązać w najbardziej brutalny sposób.

Do tragedii doszło 24 lipca 2025 roku w Lasopolu pod Grójcem. Po kolejnej kłótni o mieszkanie Mirosław M. zadał Anatolowi kilka ciosów siekierą w głowę. Gdy ofiara wciąż żyła, oblał ją benzyną i podpalił. Następnie wsiadł do samochodu i wrócił na plebanię, zostawiając konającego w płomieniach człowieka.

Mirosław M., przebywający w areszcie, przyznał się do zarzucanych mu czynów. Biegli psychiatrzy orzekli, że w chwili zbrodni był w pełni poczytalny. Za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem i usiłowanie zabójstwa grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Sonda
Jaka powinna być kara za zabójstwo?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI