Nocna akcja z miłością w tle
Do tego niecodziennego zdarzenia doszło w nocy 17 lutego. Gdy ulice opustoszały, młody mężczyzna postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Wcześniej pokłócił się ze swoją partnerką i gorączkowo szukał sposobu na udobruchanie ukochanej. Uznał, że idealnym gestem będą kwiaty, ale sposób ich zdobycia był daleki od legalnego. Zamiast zapłacić, miał... włamać się do automatu, wykorzystując moment, gdy w okolicy nie było żadnych świadków.
"Romantyczny zamiar nie usprawiedliwia jednak popełnionego przestępstwa. Policjanci m.in. przeanalizowali zapis monitoringu, a dzięki prowadzonym działaniom operacyjnym, ustalili tożsamość mężczyzny, który włamał się do kwiatomatu" - przekazali funkcjonariusze.
Więzienie zamiast randki?
Mundurowi z Komendy Powiatowej Policji w Białobrzegach szybko namierzyli mężczyznę - 23-letniego mieszkańca powiatu białobrzeskiego. Niestety, jego miłosne uniesienie zderzyło się z twardą rzeczywistością Kodeksu karnego. Mężczyźnie przedstawiono zarzut kradzieży z włamaniem, za co może grozić nawet od roku do 10 lat więzienia. Zgodnie z prawem, w wypadku mniejszej wagi sprawcy może grozić kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do lat pięciu.
"Historia ta pokazuje, że choć kwiaty potrafią złagodzić niejeden konflikt, to jednak te skradzione mogą przynieść więcej problemów niż pożytku. Zamiast punktów za romantyzm, mężczyzna zdobył zarzuty karne" - podsumowali policjanci.
Czytaj również: Poszukiwany bawił się z policją w chowanego. Zgasił światło i stanął za firanką
15-latka udawała policjantkę. Cztery osoby zatrzymane w sprawie - zobacz zdjęcia: