"Kumple" zostawili go na mrozie bez kurtki i telefonu. Po tygodniu ciało Michała znaleziono w rowie

Zostawili kolegę samego, bez kurtki i telefonu, w środku nocy, na pustkowiu, przy siarczystym mrozie i odjechali? Był piątek, 23 stycznia. Termometr pokazywał minus 10 stopni Celsjusza. Z wypadu ze znajomymi do Warszawy 37-letni Michał P. z Łomży nigdy nie wrócił. Jego ciało odnaleziono dopiero tydzień później, w śniegu, w rowie przy trasie Via Baltica.

Kumple zostawili go na mrozie bez kurtki i telefonu. Ciało Michała znaleziono w przydrożnym rowie

i

Autor: Sunny Forest/ Shutterstock
Super Express Google News
  • 37-letni Michał P. z Łomży zaginął po powrocie z Warszawy ze znajomymi. 
  • Został porzucony w nocy, bez kurtki i telefonu, przy temperaturze spadającej poniżej –10 stopni Celsjusza.
  • Jego ciało znaleziono tydzień później.
  • Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia i nieumyślnego spowodowania śmierci.

Zaginął po wyjściu z domu. Tragiczny finał poszukiwań Michała

Dramat rozegrał się 23 stycznia. Michał wyszedł z domu i przepadł bez śladu. Gdy długo nie wracał, zaniepokojona matka zaalarmowała policję. Rozpoczęły się intensywne poszukiwania prowadzone przez Komendę Miejską Policji w Łomży – w ruch poszedł dron. Niestety, finał okazał się tragiczny. 30 stycznia w rejonie miejscowości Sulęcin Włościański, na terenie powiatu ostrowskiego, funkcjonariusze odnaleźli zwłoki 37-latka w przydrożnym rowie.

Kumple wrócili bez niego

Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że Michał wracał samochodem z Warszawy do Łomży w towarzystwie trzech znajomych: 34-letniej kobiety z Łomży, 37-letniego mężczyzny z Ostrołęki oraz 33-letniego Łomżynianina. Kierowali na zmianę kobieta i 37-latek. W pewnym momencie, prawdopodobnie tuż przed północą, przy bardzo niskiej temperaturze, Michał P. został pozostawiony na drodze S61. Nie miał kurtki ani telefonu. Czy to była kłótnia, głupi zakład, tragiczny żart?

Łomża. Osiłek bez koszulki szalał na komendzie. Trzeba było kilku policjantów, żeby go obezwładnić

Wystawili go na siarczysty mróz. Nie powiadomili nikogo

Jak ustaliliśmy, tamtej nocy panował siarczysty mróz. W rejonie trasy S61 temperatura spadła poniżej –10 stopni Celsjusza, a odczuwalna była jeszcze znacznie niższa. Przy silnym wietrze chłód mógł sięgać kilkunastu stopni poniżej zera. W takich warunkach pozostawienie człowieka bez okrycia wierzchniego oznaczało bezpośrednie zagrożenie życia.

Najbardziej szokuje to, że – jak ustalono – osoby, które z nim podróżowały, nie poinformowały służb ani rodziny o tym, że zostawili go na trasie. Nie próbowali też skontaktować się z bliskimi Michała. Gdzie dokładnie wysadzono 37-latka i jak trafił do miejsca, w którym znaleziono jego ciało – tego na razie nie wiadomo. 

Michał zmarł z wychłodzenia?

Sekcja zwłok przeprowadzona 5 lutego przez lekarza patomorfologa nie wykazała obrażeń zadanych przez osoby trzecie ani śladów wyrzucenia z samochodu. Wstępnie jako przyczynę zgonu wskazano wychłodzenie organizmu. Pobrano próbki do dalszych badań, a śledczy czekają na ostateczną opinię biegłego.

Prokuratura Rejonowa w Ostrowi Mazowieckiej prowadzi śledztwo w kierunku narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślnego spowodowania śmierci. Postępowanie toczy się „in rem” – nikomu dotąd nie przedstawiono zarzutów. Jedno jest pewne: tej mroźnej nocy Michał został sam.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki