Miał ważny bilet, ale dostał mandat. Wszystko dlatego, że czytnik kontrolera nie odczytał karty

2017-08-30 16:35

Przedziwna sytuacja w autobusie linii 178. Jeden z pasażerów dostał mandat za jazdę na gapę, choć miał przy sobie ważną kartę miejską. Powodem takiej sytuacji był, niedziałający czytnik kontrolera.

Zdjęcie ilustracyjne

i

Autor: Archiwum serwisu Zdjęcie ilustracyjne

Pasażer sytuację opisał na jednym z portali społecznościowych. Pan Bolesław okazał bilet do kontroli. Okazało się, że kontroler nie mógł odczytać karty na swoim urządzeniu kontrolującym. Wspólnie przyłożyli kartę do kasownika, który pokazał, że bilet jest aktywny. Mimo to – według relacji pasażera – wystawiono mu mandat.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że kasownik pokazuje jedynie do kiedy jest aktywny bilet. Z kolei kontroler na swoim czytniku oprócz tego ma informację jaki dokładnie rodzaj biletu jest zakodowany. Być może karta pasażera była rozmagnetyzowana i dlatego, czytnik kontrolera nie mógł jej odczytać.

W takim momencie, zgodnie z procedurami kontroler ma podstawę do wystawienia mandatu. Dlaczego? Na karcie praktycznie może być zakodowany każdy bilet: ulgowy czy seniora. W takich przypadkach trzeba mieć odpowiednie dokumenty potwierdzające daną ulgę.

Pasażer w takim przypadku musi udać się do Punktu Obsługi Pasażera i wymienić kartę. Tam też będzie wyjaśnione jaki bilet miał zakodowany. Jeśli się okaże był to bilet normalny – to mandat będzie bez problemu anulowany. Jeśli się okaże, że był inny bilet, a pasażer nie miał prawa do danej ulgi to mandat zostanie podtrzymany za jazdę bez dokumentu potwierdzającego ulgę.

CZYTAJ TEZ: Gapowicz przed kontrolą biletów uciekł do... tunelu metra

 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki