Pan Bolesław jechał autobusem linii 178. Okazał bilet do kontroli, jednak czytnik kontrolera jej nie odczytał. W kasowniku pokazało, że karta jest ważna. Kontroler, mimo to mandat wystawił. ZTM tłumaczy dlaczego.
- Pasażer kontrolowany był we wtorek, 29 sierpnia, w autobusie linii 178. Podając kontrolerowi Warszawską Kartę Miejską pasażer powiedział, że nie uda się jej odczytać w czytniku kontrolerskim. Musiał więc być świadomy, że jest ona wadliwa. Karta pasażera faktycznie nie dała odczytu, dlatego pracownik poprosił towarzyszącego mu kontrolera o sprawdzenie biletu w swoim urządzeniu. Ponownie odczyt był niemożliwy. Mimo, że Karta Miejska była odczytywana przez kasownik, który wskazał, że nie upłynął termin ważności biletu, kontroler słusznie podjął decyzję o wystawieniu wezwania do zapłaty – czytamy w oświadczeniu ZTM.
Według urzędników kasownik pokazuje jedynie do kiedy jest aktywny bilet. Z kolei kontroler na swoim czytniku oprócz tego ma informację jaki dokładnie rodzaj biletu jest zakodowany. Być może karta pasażera była rozmagnetyzowana i dlatego, czytnik kontrolera nie mógł jej odczytać.
W takim momencie, zgodnie z procedurami kontroler ma podstawę do wystawienia mandatu. Dlaczego? Na karcie praktycznie może być zakodowany każdy bilet: ulgowy czy seniora. W takich przypadkach trzeba mieć odpowiednie dokumenty potwierdzające daną ulgę.
Pasażer w takim przypadku musi udać się do Punktu Obsługi Pasażera i wymienić kartę. Tam też będzie wyjaśnione jaki bilet miał zakodowany. Jeśli się okaże był to bilet normalny – to mandat będzie bez problemu anulowany. Jeśli się okaże, że był inny bilet, a pasażer nie miał prawa do danej ulgi to mandat zostanie podtrzymany za jazdę bez dokumentu potwierdzającego ulgę.