Pożar w domu opieki. Syn właścicieli rzucił się na ratunek. Finał jest tragiczny

W rodzinnym domu opieki w Koczargach Starych pod Warszawą wybuchł pożar. Mimo heroicznej postawy syna właścicieli, który ewakuował pięć osób, ogień pochłonął jedną, młodą ofiarę. Dla 19-letniego mężczyzny było już za późno.

Czerwony wóz strażacki z drabiną na sygnale jedzie ulicą. O tragicznym pożarze w Koczargach przeczytasz na SE.
Autor: PIOTR KAMIONKA/REPORTER/ East News

W sobotę (3 października), kilkanaście minut po godzinie 12, służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o pożarze domu jednorodzinnego, który pełnił funkcję rodzinnego domu opieki. Kiedy pierwsze zastępy dotarły na miejsce, ogień trawił już znaczną część budynku, a gęsty, toksyczny dym utrudniał jakąkolwiek interwencję.

Jeszcze zanim na miejscu pojawili się strażacy, rozegrała się prawdziwa walka o życie. Syn właścicieli ośrodka, nie czekając na pomoc, rzucił się w ogień i wyprowadził z płonącego budynku pięciu podopiecznych.

Tragiczny finał w zadymionym pokoju

Strażacy, walcząc z żywiołem, przystąpili do przeszukiwania zadymionych pomieszczeń. W jednym z nich natrafili na zwęglone ciało młodego mężczyzny.

− W trakcie przeszukiwania pomieszczeń strażacy natrafili na zwęglone ciało 19-letniego mężczyzny − potwierdził w rozmowie z tvp.info mł. asp. Jakub Gontarek z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji. Akcja gaśnicza, w której brały udział cztery zastępy straży, trwała wiele godzin.

Co było przyczyną?

Na ten moment przyczyny wybuchu pożaru pozostają nieznane.

Teren został zabezpieczony, a na miejscu tragedii przez wiele godzin pracowali specjaliści. Działania policjantów nadzoruje prokurator. Kluczowa dla sprawy będzie jednak opinia biegłego z zakresu pożarnictwa, który ma za zadanie wskazać źródło ognia. To ona pomoże ustalić, czy do tragedii przyczynił się nieszczęśliwy wypadek, czy też zawinił czynnik ludzki.

Sonda
Byłeś/aś kiedyś świadkiem pożaru?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI