"To była orgiastyczna rzeź na środku ulicy". Nieznany epizod powstania warszawskiego

2026-08-08 10:30

Wstrząsające wspomnienia rzucają światło na nieznany epizod Powstania Warszawskiego. Żona słynnego Jeremiego Przybory opisała „orgiastyczną rzeź” dokonaną przez oddziały RONA na Ochocie, na zacisznej ulicy Glogera. Muzeum Powstania Warszawskiego, choć nie ma bezpośrednich potwierdzeń, podkreśla wagę tej unikalnej relacji z brutalnej pacyfikacji dzielnicy.

Zaciszna uliczka na Ochocie zamieniła się w piekło

Historia powstania warszawskiego obfituje w przerażające historie i dramaty wprost nie do pojęcia dla zdrowej ludzkiej głowy. Szczególną rolę w tej historii pełnią opowieści o zbrodniczej pacyfikacji przez Niemców dwóch dzielnic miasta: Woli i Ochoty. Jak się okazuje, mimo upływu lat wciąż pojawiają się mniej znane wspomnienia dotyczące brutalnych wydarzeń w tych miejscach na mapie Warszawy. 

Jedną z mniej popularnych, a jednocześnie bardzo przerażających historii tego typu przynoszą ze sobą trzytomowe wspomnienia Jeremiego Przybory, czyli współtwórcy słynnego Kabaretu Starszych Panów. Autor opisuje w nich wydarzenie, które zrelacjonowała mu żona, Alicja Wirth-Przybora, która jako młoda, niespełna 18-letnia dziewczyna przebywała w czasie powstania warszawskiego na Ochocie. 

Kobieta opisuje co działo się w miejscu, gdzie mieścił się jej dom, a więc na spokojnej i zacisznej zazwyczaj uliczce Glogera położonej nieco na uboczu, nieopodal Placu Narutowicza. 

Wstrząsający zapis orgii

Wedle przekazu żony Jeremiego Przybory, ronowcy (członkowie słynącej z okrucieństwa Rosyjskiej Wyzwoleńczej Armii Ludowej złożonej z rosyjskich kolaborantów walczących po stronie niemieckiej) urządzili sobie na ulicy Glogera obozowisko. Zorganizowali je dokładnie pod domem kobiety, w którym jednak nie było już jej, ani jej rodziny. To, co się tam działo wpisuje się w opis innych koszmarnych relacji przekazywanych przez świadków tamtych strasznych wydarzeń w rejonie Ochoty. 

"Powyciągali z okolicznych mieszkań łóżka i gwałcili na nich dziewczyny i kobiety. Potem zabijali je, a trupy gromadzili w zakolu, które tworzyła cofnięta fasada domu, przywalali je drewnianymi sprzętami i podpalali. Taki to nieustający fajerwerk płonących mebli i ciał przyświecał tej orgiastycznej rzezi" - opisuje w swej książce Przybora, powołując się na wspomnienia żony. 

Zwróciliśmy się do Muzeum Powstania Warszawskiego z prośną o weryfikację wiarygodności tej relacji. 

- Bazując na dostępnych nam źródłach nie znaleźliśmy informacji, które potwierdzałyby zbrodnię dokonaną akurat na ul. Glogera. Wykluczyć jednak jej całkowicie też nie można. Ze źródeł i publikacji dotyczących rzezi Ochoty wyłania się obraz, że watahy wrogów rozbiegły się po terenie dzielnicy dokonując wielu aktów terroru. W takim wypadku niewykluczone, że jeden z oddziałów mógł zatrzymać się na ul. Glogera i tam dokonać zbrodni - tłumaczy Rafał Brodacki z Działu Historycznego Muzeum Powstania Warszawskiego.

Z informacji zaczerpniętych w MPW wyłania się obraz zbrodni tamtego czasu: 5 sierpnia 1944 Niemcy dokonali zbrodni w Instytucie Radowym. W późniejszych dniach wracali do tego budynku jeszcze kilkukrotnie, by zamordować ludzi, którzy przeżyli pierwsza falę mordów i ukrywali się w zakamarkach pomieszczeń. 6 sierpnia 1944 roku jedna z watach RONA wbiegła w kwartał kamienic ograniczonych Korzeniowskiego, Mochanckiego, Hoffmanowej i Wawelską (czasem nazywany Kolonią Małych Domków). Z kolei na terenie akademika przy pl. Narutowicza stacjonował batalion Schutzpolizei, którego żołnierze także mają na sumieniu wielu mieszkańców Warszawy.

- Wszystkie te pozycje są bardzo blisko ul. Glogera. Być może więc któryś z wrogich oddziałów znajdujący się w jednym z tych budynków zapuścił się w tę ulicę i dokonał tam zbrodni? To jednak tylko przypuszczenie - zaznacza Rafał Brodacki. Jednocześnie specjalista z MPW podkreśla znaczenie pojedynczej relacji, które w przypadku pacyfikacji Ochoty może nieść za sobą istotą wartość historyczną. 

- Często bowiem zdarza się tak, że wielu bezpośrednich świadków mogących powiedzieć o egzekucjach, zginęło. W takim wypadku jedynymi relacjami ze zbrodni są często pojedyncze, unikalne protokoły zeznań oraz wspomnienia osób, które miały szczęście przeżyć ludobójstwo na Ochocie - tłumaczy ekspert. 

W pacyfikacji Ochoty dokonanej w sierpniu 1944 przez Niemców i kolaborujące z nimi oddziały innych nacji zginęło około 10 tysięcy osób. 

Powstanie Warszawskie. Między faktami a legendą

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki