Pracowali przy wypadku w Łomiankach. Długo nie mogli dojść do siebie. Teraz wszystko opisali

2026-04-15 7:38

W niedzielę, 12 kwietnia na trasie DK7 w podwarszawskich Łomiankach doszło do makabrycznego wypadku, w którym zginęła 19-letnia kobieta i 15-letni chłopiec. Ciężko ranny mężczyzna trafił do szpitala na pokładzie śmigłowca LPR. Następnego dnia strażacy z miejscowej jednostki OSP opublikowali w sieci łamiący serce wpis.

Śmiertelny wypadek w Łomiankach

W niedzielne popołudnie na wiadukcie na wysokości skrzyżowania ul. Kolejowej z Brukową w Łomiankach zderzyło się łącznie sześć aut. Skutki wypadku okazały się tragiczne, ponieważ na miejscu śmierć poniosła 19-letnia kobieta oraz 15-letni chłopiec. Trzecia z poszkodowanych osób, ciężko ranny mężczyzna, została zabrana do placówki medycznej przez załogę Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Z racji ucieczki jednego z uczestników zdarzenia, policja natychmiast rozpoczęła poszukiwania. Już w nocy mundurowym udało się zlokalizować pojazd i zatrzymać dwie osoby.

We wtorek prokurator Piotr Antoni Skiba, pełniący funkcję rzecznika Prokuratury Okręgowej w Warszawie, przekazał szczegóły dotyczące zatrzymanych. W ręce funkcjonariuszy wpadli 44-letni Patryk R. oraz 33-letni Piotr B. Z ustaleń śledczych wynika, że to starszy z mężczyzn miał prowadzić rozpędzone Audi, które omijało inne pojazdy slalomem. Brawurowa jazda zakończyła się zahaczeniem o Toyotę, co doprowadziło do jej dachowania i uderzenia w kolejne samochody.

Na kilka godzin przed wypadkiem 44-latek miał spożyć około litra wódki. Co więcej, wsiadł za kółko wbrew dwóm zakazom prowadzenia pojazdów obowiązującym od 2023 i 2026 r., a w jego miejscu przebywania natrafiono na niewielkie ilości marihuany. Obaj zatrzymani usłyszeli już zarzuty. 44-latek odpowie za spowodowanie śmiertelnego wypadku pod wpływem alkoholu, ucieczkę z miejsca zdarzenia, nieudzielenie pomocy, naruszenie zakazu prowadzenia i posiadanie środków odurzających. Z kolei 33-latek usłyszał zarzut nieudzielenia pomocy ofiarom tragedii.

Strażacy z OSP Łomianki zabrali głos. Padły poruszające słowa

W poniedziałek w sieci pojawił się krótki wpis druhów z OSP Łomianki, którzy interweniowali na miejscu tego koszmarnego zderzenia. Ich rola polegała na zabezpieczeniu terenu, przygotowaniu punktu udzielania pierwszej pomocy i przyjęciu śmigłowca LPR.

"Po przejęciu jednego z poszkodowanych, wspólnie z ratownikami medycznymi oraz lekarzem LPR prowadziliśmy resuscytację krążeniowo-oddechową do momentu uzyskania stabilizacji umożliwiającej transport do szpitala" - czytamy.

Strażacy przyznali za pośrednictwem mediów społecznościowych, że niedzielny karambol w Łomiankach to jedno z najtragiczniejszych zdarzeń, z jakimi przyszło im się zmierzyć podczas całej służby. Zapewnili jednocześnie, że ze swojej strony zrobili na miejscu wszystko, co było w ich mocy.

"Zdarzenie bardzo nas poruszyło. Swoją skalą, jak i skutkami. Bezpośrednio po powrocie długo rozmawialiśmy, podsumowując działania oraz dzieląc się doświadczeniami i sposobami radzenia sobie w takich sytuacjach. Wielu z nas, także tych młodszych, widziało już wiele, jednak tym razem wyraźnie dało się odczuć ogrom towarzyszących nam emocji" - zaznaczyli.

Tak doszło do tragicznego wypadku w Warszawie. 6-letni chłopiec zginął na placu Szembeka
Siła Kobiet
WYPADEK samochodowy jednego, wyzwaniem dla wszystkich. SIŁA KOBIET

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki